preloader gif
3

Historia Robin Hooda jakiej nie znacie, a powinniście!

Ile wiecie o Robin Hoodzie i jego przygodach? Dużo, mało, średnio? Nie ważne — bo oto mam dla was zupełnie nowe przygody tego uwielbianego bohatera. Nie dalej niż w poniedziałek pisałem o fenomenalnej grze tekstowej pełnej odniesień do popkultury z lat 80. ubiegłego stulecia: Finn in 1989, a dziś przenosimy się w jeszcze bardziej odległą przeszłość. I jeszcze bardziej szalone realia. Mało? No to dodajmy do tego jeszcze więcej wyzwań i decyzji, które będziemy musieli podjąć. Poznajcie Nocked! True Tales of Robin Hood!

Kamil Świtalski
1

Alternatywne uniwersa i poszukiwanie pomocy: Finn in 1989

Nie ma co ukrywać, że mam straszną słabość do gier przygodowych wszelkiej maści. Stare typu wskaż-i-kliknij, nowe gdzie sterujemy bohaterami za pomocą pada, a także te, które po wielu latach niebytu powracają w blasku chwały: tekstowe. I to właśnie taką przygodę chciałbym wam przybliżyć. Ostatnie miesiące przyniosły sporo dobra w kwestii gier tekstowych: był świetny Voyageur, Your Story albo Lost Frequency. A dziś do zestawu dołącza kolejna opowieść: Finn in 1989!

Kamil Świtalski
0

Lost Frequency — tekstowa przygodówka prawie jak audiobook

Lifeline to jedna z tych gier, które uważam za perełki w sklepach mobilnych. Dostępna zarówna na urządzenia napędzane iOS jak i Android tekstowa przygodówka zyskała szybko popularność i doczekała się kilku kontynuacji (choć nie zawsze udanych). Świetnie napisany scenariusz wynagradzał dość prostą rozgrywkę. Nie można wiele wymagać od gier tekstowych, poza silną historią i fantastyczną narracją. W oryginalnym Lifeline tego nie brakowało. Nie dziwne więc, że konkurencja zaciekawiona popytem na tego typu produkcje próbuje swoich sił na tym rynku. Choć nie wszystkie potrafią sprostać oczekiwaniom graczy, w świecie mobilnych gier znajdą się pozycje, które potrafią jeszcze zaskoczyć i wprowadzić powiew świeżości do gatunku. Lost Frequency wprowadza tę świeżość, bo ze zwykłej czytanki potrafi zrobić coś ciekawego i to dość prostym zabiegiem — zatrudniając profesjonalnego aktora głosowego.

Kamil Świtalski
Do
góry