Te liczby związane ze śledzeniem użytkowników nie napawają optymizmem

0

google gromadzenie danych

Google to firma, której usługi cieszą się niesłabnącą popularnością — co raczej nie powinno być dla nikogo specjalnym zdziwieniem. Internetowy gigant zbudował swoją pozycję na wspaniałej wyszukiwarce, a później zaczął dokładać kolejne usługi, które — przynajmniej w teorii — dostępne są za darmo. W teorii, bowiem faktyczną walutą którą płacimy za dostęp do nich są dane, które o nas gromadzi firma. I regularnie mówi się o tym, że jest ich dużo — ale zastanawialiście się kiedyś… właściwie jak dużo? Jeden z profesorów pracujących na Uniwersytecie Vanderbilt postanowił to sprawdzić i… no cóż mogę wam powiedzieć: nie mam dla was najlepszych wieści.

50 razy na godzinę: tyle razy Google gromadzi dane o naszej lokalizacji

Dane przedstawione przez profesora Douglassa Schmidta z Uniwersytetu Vanderbilt prawdopodobnie w wielu z was zmrożą krew w żyłach. Według opublikowanych przez niego informacji, Android z uruchomioną w tle przeglądarką Google Chrome miałby to robić… 340 razy w przeciągu doby (!). Ta liczba robi ogromne wrażenie tym bardziej, że mowa tutaj o momencie, w którym nie korzystamy z telefonu — leży i w tle… po prostu dzieli się tymi danymi z Googlem. Dla porównania: nieco bardziej optymistycznie wypada system iOS i uruchomione tam Safari. W przypadku tego pakietu, miałoby tych danych być 50 razy mniej — chociaż warto mieć na uwadze, że obie te firmy zarabiają na czymś innym i… interesuje je co innego. Prawdopodobnie już przy korzystaniu z urządzenia, Google wciąż stara się wyciągnąć zeń dużo, dużo, więcej o użytkowniku. Zresztą spójrzcie sami na przygotowany przez profesora Schmidta wykres:

Powyższe wykresy pokazują całą rozpiętość wysyłanych przez urządzenia danych. I kwestia samej lokalizacji okazuje się… ogromną przepaścią — aż 35% zapytań ze strony Google to pytania o lokalizację użytkownika. W przypadku Apple mówimy raptem o jednym procencie. Ciekawie wygląda to także w kwestii transferu — 4,4 megabajty zestawione z 0,76 megabajta to… naprawdę kolosalna różnica.

O takich rzeczach nie mówiło się do tej pory często, a… myślę, że powinno — chociażby dlatego, by edukować. Bo zakładam, że wielu użytkowników jednak wciąż nie miało o tym pojęcia. No nic, lepiej późno niż wcale — a na was takie liczby robią wrażenie, czy zdajecie sobie z tego sprawę od lat?

Do
góry