TimeCamp — aplikacja, która jest zbyt prosta

0

zrzut-ekranu-2016-12-22-o-09

Moje silne przywiązanie do kalendarzy papierowych nieco osłabło po tym, jak odkryłam aplikacje kalendarza w urządzeniach Apple. Zresztą jest również wiele aplikacji, na które z czystym sumieniem wymieniłabym szybko mój wielki książkowy planner, z sentymentu jednak nadal się powstrzymuję. Smuci mnie jednak fakt, że deweloperzy aplikacji nadal tworzą kiepskie produkcje, które zamiast pomagać ciągle tylko nas irytują swoim niedopracowaniem czy brakiem synchronizacji. To prawda, że rynek jest już nasycony, lecz mam wrażenie, że to powinno motywować programistów do tego, by wypuszczać na niego jeszcze lepsze aplikacje. Tymczasem dzieje się zupełnie odwrotnie…

Użytkowanie aplikacji wymaga założenia konta poprzez adres e-mail. Już zdążyłam odzwyczaić się od tego obwarowania, ale niestety w tym przypadku nie można tego obejść, ale dzięki temu zapisywane przez nas będą widoczne tylko nam i osobom, którym je udostępnimy. Niezbyt dobrym posunięciem jest natomiast mini ankieta dotycząca aplikacji tuż po założeniu konta. Dwa pytania: jak oceniam aplikację i czy poleciłabym ją znajomym zupełnie nie mają sensu, zwłaszcza na tym etapie, gdy jeszcze nie udało mi się otworzyć żadnej zakładki… Co więcej, ankiety nie można przesunąć na później. Kwestia do przemyślenia.

zrzut-ekranu-2016-12-22-o-09-59-20

Aplikacja jest nie tylko organizerem, ale i trackerem czasu poświęcanego na konkretne zadania. Całość ma formę plannera, z prostym kalendarzem, z którego wybieramy konkretny dzień i tworzymy zadanie. Ustawiamy jego nazwę, godzinę rozpoczęcia i przewidywaną godzinę zakończenia. Za pomocą suwaka ustalamy także, czy godziny te są „billable”, czyli uwzględnione i rozliczane w fakturach dla klienta. Możemy też dodać krótką notatkę. Większy problem mam z licznikiem czasu. Wystarczy kliknąć „play” i zaczyna liczyć… no właśnie. Liczy czas zadań i czas niepoświęcony na zadania, liczy wszystko. Możemy wybrać zadanie z listy, a możemy dopisać je potem. Możemy też przerwać je w zupełnie przypadkowym momencie, więc tak naprawdę wcześniejsze podawanie oscylowanego czasu jest trochę bez sensu. Lista wszystkich „wykonanych” zadań aktualizuje się sukcesywnie na stronie głównej, tuż pod kalendarzem.

zrzut-ekranu-2016-12-22-o-09-59-31

TimeCamp to aplikacja, która, moim zdaniem, jest do wszystkiego i do niczego. Jest prosta, owszem, ale jak dla mnie chyba nawet zbyt prosta. Kalendarz obejmuje tylko bieżący miesiąc, co wyłącza możliwość logowania zadań długoterminowych lub tych zaplanowanych na dalszą przyszłość (przypadkowe cofnięcie się do października okazało się pułapką be powrotu, bo nie mogłam już przejść do grudnia…). Idea stopera jest właściwie słuszna, lecz nie do końca przemyślana. TimeCamp jest po prostu aplikacją niedopracowaną, co razi w oczy zwłaszcza przy takiej ilości naprawdę świetnych i intuicyjnych produkcji dostępnych na urządzenia mobilne.

Aplikacja dostępna za darmo na urządzenia z systemem Android oraz iOS.

Ocena autora

Ocena 4-
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry