To na te produkcje gracze wydali w zeszłym roku najwięcej pieniędzy

0

iphone mobile smartfon

Rynek azjatycki jest dość specyficzny. Tam gry (i w ogóle technologie) mobilne są dużo ważniejsze. Ze względu na dojazdy do pracy, długie godziny spędzane w biurze itd. — jeszcze przed erą smartfonów użytkownicy korzystali z różnych przenośnych akcesoriów. Konsole do gier, mikrokomputery i spółka. Część z nich tworzona była z myślą o tamtym regionie i nigdy nie opuściła jego granic. Jak na dłoni jednak widać różnice kulturowe, jeżeli kiedykolwiek wsiedliście do komunikacji w Chinach, Japonii, Malezji czy Tajlandii — prawdopodobnie nie umknęło waszej uwadze to, że tam to nie Facebook, a lokalne komunikatory i nieznane nam gry mobilne najbardziej pochłaniają pasażerów. Oto 10 gier, na które Japończycy wydali w ubiegłym roku najwięcej pieniędzy. 

Warto mieć na uwadze, że to właśnie przychody z kilku najpopularniejszych tytułów odpowiedzialne są niemal za połowę zysków z całego rynku mobilek. A przecież produkcji nań dostępnych są nie setki, a tysiące. A najlepsza dziesiątka prezentuje się następująco:

  1. Monster Strike
  2. Fate/Grand order
  3. Puzzle & Dragons
  4. Knives Out
  5. Dragon Ball Z: Dokkan Battle
  6. Line: Disney Tsum Tsum
  7. Granblue Fantasy
  8. Pokemon Go
  9. Jikkyou Pawafuru Puro Yakkyu (Real-life Powerful Pro Baseball)
  10. Idolmaster Cinderella Girls Starlight Stage

Jak widać — lista to dość abstrakcyjna, ale… jeżeli żaden z powyższych tytułów kompletnie nic wam nie mówi to znak, że przespaliście ostatnich kilka lat w świecie mobilnych gier. Disney Tsum Tsum, Pokemon Go, Dragon Ball Z: Dokkan Battle i Puzzle & Dragons to tytuły, które i na zachodnim rynku radzą sobie od lat nienagannie — choć nie są (albo — co najwyżej — już dawno zdążyły spaść) z piedestału.

Ale na liście faktycznie znalazło się kilka produkcji, które na nasz rynek w ogóle nie dotarły. Jikkyou Pawafuru Puro Yakkyu to tylko jeden z przykładów, ale tak naprawdę nie powinno nas to chyba specjalnie dziwić. Baseball od Konami dostępny jest na japońskim rynku od 25 już lat — i nie wykluczam że coś mogło mnie ominąć, ale jestem przekonany że o ile nie wszystkie, to znaczna większość jego odsłon nigdy nie opuściła Japonii. Ponadto w zestawieniu tym nie zabrakło free-to-playowych RPG, które po brzegi wypełnione są losowymi elementami. Coś, za czym zachodni gracze niespecjalnie szaleją — w sumie to zmartwiłbym się, gdyby było inaczej ;).

Źródło

Do
góry