Tudder: Krowy też mają swojego Tindera!

0

Nie tak dawno dzieliliśmy się z wami listą dobrych praktyk, które mogą ochronić wasze dane i prywatność przed matrymonialnymi oszustami szukającymi swoich ofiar na portalach i w aplikacjach randkowych. Dziś, pozostajemy w walentynkowym klimacie, ale tym razem to nie wy skorzystacie na aplikacji o której zaraz przeczytacie. Pamiętacie Tindog, czyli Tindera dla psów? Wygląda na to, że kolejna grupa zwierząt doczekała się swojej własnej, randkowej aplikacji. W Tudder swoją drugą połówkę znajdą krowy i byki!

Niestety, muszę zmartwić wszystkich obrońców zwierząt, którzy liczyli na romantyczne, „krowie” randki za oborą. Aplikacja powstała z myślą o hodowcach bydła, którzy szukają odpowiednich osobników niezbędnych do powiększenia swojego stada.

Jak działa Tudder?

Aplikacja pozwala na oglądanie zdjęć zwierząt w sposób bardzo podobny do tego, który oferuje Tinder. Pod galerią obrazków znajdziemy szczegółowe informacje o właścicielu i lokalizacji. Co zabawne, zainteresowanie daną sztuką bydła okazujemy poprzez przesunięcie palcem w prawo. Towarzyszy temu dźwięk radosnego muczenia. Ten sam gest wykonany w lewą stronę oznacza, że potencjalny kandydat nie jest odpowiedni dla naszej krowy…

Za stworzenie aplikacji odpowiada firma Hectare. W oficjalnym komunikacie czytamy, że zadaniem Tuddera jest odnalezienie bratnich dusz dla zwierząt hodowlanych. Sprzedaż bydła za pomocą mediów społecznościowych ma przyspieszyć ten proces. Hodowcy bardzo często muszą odbywać dalekie podróże. Aplikacja ma pomóc w znalezieniu odpowiednich zwierzaków znacznie bliżej miejsca zamieszkania rolnika.

Aplikacja nie jest niestety tak praktyczna jak mogłoby się wydawać. Jeśli hodowca znajdzie krowę, którą jest potencjalnie zainteresowany, niestety nie będzie mógł dokonać transakcji z poziomu Tuddera. Aplikacja otwiera stronę internetową Hectare i dopiero tam można przeczytać więcej informacji na temat zwierzaka a także skontaktować się z właścicielem danej krowy.

Wygląda więc na to, że „Tinder dla krów” to po prostu sprytna kampania reklamowa. Jeśli liczyliście na „matchowanie” stworzonych dla siebie krów – muszę was rozczarować. Wszystko sprowadza się tutaj do sprzedaży bydła, które ma dostarczyć jak najlepszego mięsa…

Źródło: Bloomberg

Do
góry