To historyczny dzień dla użytkowników Twittera!

0

Trudno w to uwierzyć ale Twitter jest z nami już przeszło… 11 lat. Przez ten czas jedna rzecz była niezmienna i niepodważalna. Jeden wpis na mikroblogu mógł mieć maksymalnie 140 znaków. Ten SMSowy format funkcjonował na platformie przez cały ten czas. To właśnie 140 znaków zdefiniowało pojęcie mikrobloga. Teraz, po 11 latach, w końcu nadeszła pora na zmiany…

Na początku tego roku, pojawiły się pierwsze plotki o zwiększeniu limitu znaków na Twitterze. Społeczność najwierniejszych użytkowników Twittera w większości przypadków bardzo się bunotwała. Twitter to synonim 140 znaków i każda zmiana byłaby nie do zaakceptowania. Osobiście, byłem pewny, że nawet jeśli modyfikacja zostałaby wprowadzona, nie zmieniłoby to zbyt wiele. Widziałem już za dużo zmian na najróżniejszych platformach społecznościowych. Przez dwa dni trwa burza a później nikt już nie pamięta o tym, że coś wyglądało wcześniej inaczej. Z drugiej strony, te 140 znaków to cała filozofia Twittera…

Dziś, ujrzałem pierwszego Tweeta o większej objętości niż dotychczas. Okazało się, że plotki się potwierdziły. Na początku września rozpoczęto pierwsze testy, natomiast już teraz wiemy, że limit znaków na Twitterze oficjalnie zwiększono do 280. Na ten moment, długie wpisy powoli rozprzestrzeniają się wśród użytkowników aplikacji mobilnych, wersji webowej oraz Tweetdecka. Niestety, inne aplikacje służące do obsługi Twittera, wciąż nie wspierają 280 znaków. Co ciekawe, zmiana nie dotyczy Japonii, Kolei i Chin ponieważ w językach pochodzących z tych krajów, zmiana nie była potrzebna. Przy tamtejszych alfabetach nie było to potrzebne.

Twitter, znając swoją społeczność, opublikował dzisiaj wyniki badań, które mają uspokoić użytkowników zaniepokojonych nowymi rozwiązaniami. Zgodnie z moimi przewidywaniami, okazało się, że świat wcale nie oszalał na punkcie 280 znaków. Oczywiście na początku zainteresowanie dłuższymi tweetami wzrosło, natomiast już dziś można powiedzieć, że użytkownikom nie było potrzebne zwiększanie limitu.

Według badań, tylko 9% użytkowników przekraczała limity znaków w tweetach i musiała później skracać ich długość. To właśnie ze względu na ten odsetek, Twitter zdecydował się na inny próg ograniczenia. Chodziło o to, żeby ludzie nie musieli tracić czasu na edycję postów. Po wrześniowych testach, okazało się, że tylko 5% tweetów przekracza długość wcześniejszych 140 znaków. To jednak nie wszystko. Tylko 2% wszystkich wpisów na mikroblogach przekracza 190 znaków. Wygląda więc na to, że Twitter wiedział co robi. Mam tylko nadzieję, że polscy politycy nie prędko zorientują się, że ich wypowiedzi mogą być dwa razy dłuższe…

Do
góry