Problemów z API przybywa. Kolejna aplikacja traci swój blask…

0

twitterific

Twitter to jeden z tych serwisów społecznościowych z którymi wyjątkowo się polubiliśmy. Co prawda gdy wyemigrowałem tam bezpośrednio po zamknięciu polskiego BLIPa platforma — w porównaniu — była niezwykle ubogą. Na szczęście z czasem nabrała nowych możliwości, a funkcje które tam trafiły okazały się być ogromnym ułatwieniem przy codziennym korzystaniu z platformy. Niestety — nie może być zbyt kolorowo w każdym aspekcie, więc kiedy już dostaliśmy solidny pakiet aplikacji firm trzecich, Twitter przypomniał sobie że musi zacząć zarabiać. Trafiły doń reklamy, a następnie zaczęło się kombinowanie z API, którego celem było ściągnięcie do głównych aplikacji jak najwięcej użytkowników. I trwa ono… aż po dziś dzień!

Twitterific traci istotne funkcje

Twitterific to jedna z najchętniej wybieranych aplikacji firm trzecich do obsługi Twittera. Przyjemny program w którym wszystko działa jak należy, jest przejrzyste i… najzwyczajniej w świecie: poprawne. Kompletnie niczego jej nie brakuje… no, a może raczej nie brakowało — bo wraz z wprowadzanymi przez administrację platformy nowościami, całość traci swój blask i… nie jestem do końca przekonany, czy użytkownicy faktycznie mają tam jeszcze czego szukać.

Na szesnastego sierpnia tego roku Twitter zapowiedział implementację nowego API — takiego, który zręcznie narzuci limity na „zewnętrzne” aplikacje. I co bardziej świadomi deweloperzy już teraz zaczynają się na nie przygotowywać, Twitterific postanowił działać już wcześniej… no i co tu dużo mówić: nie wygląda to najlepiej.

Jednym z najbardziej dotkliwych braków okaże się prawdopodobnie brak powiadomień push — czyli jedna z funkcji, która jest kluczowa dla wszystkich ceniących sobie szybką komunikację i natychmiastowe wiadomości. Na tym jednak jeszcze nie koniec: jeżeli korzystaliście z Twitterific, to prawdopodobnie doskonale znacie tamtejszą funkcję automatycznego odświeżania listy. Z nią także trzeba się będzie pożegnać — zastąpi ją nowy przycisk, za pośrednictwem którego sami będziemy mogli dbać o stosowne nowości.

Cóż — biorąc pod uwagę że powiadomienia push były do tej pory funkcją płatną odblokowywaną w ramach transakcji wewnątrz aplikacji, cieszy widok tego, że ekipa odpowiedzialna za aplikację bierze sobie do serca te zmiany i nie planuje naciągać kolejnych klientów. Boli jednak widok tego, jak administracja serwisu ogranicza API tak, że… no właśnie — wkrótce dla wielu zewnętrzne aplikacje okażą się kompletnie bezużyteczne. A, warto dodać, ta oficjalna jakością także nie powala.

Źródło

Do
góry