Google, proszę, nie rób tego YouTube. Tylko pogorszysz sytuację

0

youtube algorytmy

Google nie od dziś znane jest z tego, że miejscami ich decyzje są… delikatnie mówiąc: kontrowersyjne. YouTube to jeden z tych projektów, nad którymi panowanie stało się dużo trudniejsze, niż prawdopodobnie wcześniej zakładali — a tzw. pato streamy, promowanie na stronie głównej filmów które nigdy nie powinny trafić do szerszej publiczności to smutny dowód na to, że nie do końca sobie w tej kwestii radzą. Zresztą postawienie na ręcznie wybrane treści w YouTube Kids wydaje się na to najlepszym przykładem. Wierząc jednak w swoje siły, firma testuje algorytmy które ustalą swój własny porządek nawet w zakładce z subskrypcjami…

Subskrypcje YouTube poukładane według algorytmów

Na tę chwilę zakładka z subskrybowanymi przez nas kanałami przedstawiona jest w formie odwróconej chronologii — tj. od najnowszych przesłanych materiałów, do najstarszych. Nie jest to może rozwiązanie idealne, ale jest logiczne, nic nam nie umyka i wszystko mamy podane w formie, która może co najwyżej skutkować koniecznością dłuższego wybierania przy większej ilości obserwowanych kanałów. Teraz jednak Google postanowiło pójść o krok dalej i wprowadzić tam własny porządek — a funkcję tę testują na niewielkim gronie użytkowników

Obecnie eksperymentujemy z wyświetlaniem treści w zakładce subskrypcja. Wiemy że niektórzy widzowie mogą dzięki temu łatwiej odnaleźć filmy, które chcą obejrzeć, gdy przedstawiamy treści w spersonalizowanej kolejności w kontrze do wyświetlanych najnowszych filmów.

Jak zwykle może to okazać się problemem nie tylko dla użytkowników, ale także twórców. Zdani na łaskę i niełaskę algorytmów mogą zaobserwować dziwne zachowania u siebie na kanale — i na reakcję z ich strony nie trzeba było długo czekać. A pierwsze wpisy na ten temat nie wyglądają specjalnie optymistycznie:

Gdzie diabeł nie może, tam algorytm pośle

Nie twierdzę, że wszystkie algorytmy są złe. Ba, prawdopodobnie jest spore grono użytkowników, dla których takie rozwiązania są idealne. Często jednak firmy nie pozostawiają nam wyboru i jesteśmy zdani TYLKO na nie — i tutaj sprawy zaczynają się komplikować. Zarówno z perspektywy użytkownika, jak i samego twórcy. Nie będę ukrywał, że to jedne z tych testów Google które — mam nadzieję — nigdy nie wejdą w życie, bo mogłyby okazać się jednak w większym stopniu problemem, aniżeli pomocą.

Źródło: iDownload Blog

Do
góry