Zapisywanie stron offline w Chrome na Androida udoskonalone!

0

Schowki do czytania „na później” to świetny wynalazek, ale też… ogromna zmora wszystkich, którzy pakują tam artykuł za artykułem; stronę za stroną. Dlaczego? Ano zmobilizować się by do nich wrócić nie jest wcale tak łatwo, jak można byłoby się tego spodziewać. Bo kiedy czeka tam na nas za mało rzeczy, to chcemy uzbierać ich trochę więcej. A wystarczy raptem chwila nieuwagi, by przesadzić. I gdy mamy już tamtejszych wpisów aż nadto, jeszcze trudniej jest do nich wrócić bo wiemy, że musimy zainwestować w to jeszcze więcej czasu. Czy komukolwiek przeszkadza to w wypełnianiu wirtualnych szufladek po brzegi? Nie. Pocket, Instapaper i spółka pękają w szwach, a Safari i Chrome nie mają wiele lżej. Tym bardziej, że Google robi co w ich mocy, abyśmy korzystali z nich jak najchętniej. Ostatnio funkcja pojawiła się na iOS, a na Androidzie kolejne zmiany!

I dlatego też co rusz serwuje nam nowości które sprawiają, że korzysta się z tych funkcji coraz chętniej. I jak pokazują statystyki — idzie im to naprawdę dobrze, bo każdego tygodnia za pośrednictwem mobilnego Google Chrome zapisywanych jest do trybu offline ponad 45 milionów stron. Dlatego też firma robi co w jej mocy, aby ten proces był jeszcze bardziej sprawny i przyjemny. I na tym właśnie skupiają się najświeższe nowinki w aplikacji.

Zapisywanie stron offline w Chrome nowej odsłonie

Dotychczasowe opcje nie były złe, ale dla wielu okazywały się średnio wygodne. Teraz zapisywanie stron do czytania bez dostępu do sieci stało się jeszcze łatwiejsze. Wystarczy przytrzymać wskaźnikiem na linku, który nas interesuje — a z nowo otwartego menu wybrać opcję „Zapisz link”. Ale to jeszcze nie wszystko!

Zdarza się, że czasami… po prostu zabraknie nam internetu. Problemy z zasięgiem, nasz dostawca ma chwilowe problemy — powodów może być wiele. Wtedy w zakładce Chrome wita nas uroczy dinozaur, a jeżeli boicie się, że zapomnicie zajrzeć na tę stronę gdy powróci połączenie, to spokojnie. Google przygotowało na nią teraz specjalny przycisk „Pobierz stronę później” — i kiedy tylko odzyskamy połączenie, przeglądarka automatycznie pobierze ją w tle i doda do naszej szufladki.

Nie są to może jakieś wielkie rewolucje w kontekście całej przeglądarki, ale jeżeli chodzi o ten jeden moduł — to ciekawe zmiany. Czekamy aż iOS nadgoni, a może niebawem doczekamy się też opcji przesyłania tak zapisanych treści na Kindle? Nie ukrywam, że to byłaby prawdziwa bomba!

Źródło

Do
góry