Zen Pinball, flipery jak za dawnych lat

4

Podczas buszowania po salonach gier nad naszym pięknym, polskim morzem zawsze kierowałem swe kroki ku „tradycyjnym” automatom. Katowałem Street Fightery i Metal Slugi, uwielbiałem wszelkie chodzone bijatyki (Cadillacs & Dinosaurs!), ale jakoś nigdy nie mogłem docenić fliperów. Dopiero po latach te dźwięki i możliwość nabijania milionów punktów, pobijanie wyników znajomych do mnie przemówiły. Teraz jest już za późno, aby wybrać się do pobliskiego salonu, ale w sukurs przychodzą gry wideo. I smartfony, na których ukazał się niedawno Zen Pinball, świetny przykład powrotu do starych czasów.

Autorzy Zen Pinball zdecydowali się na model freemium, to znaczy podstawkę pobieramy za darmo, a zakupy możemy zrobić dopiero w środku. Co jednak ważne, w bezpłatnym pakiecie znajdziemy jeden świetny stół – Sorcerer’s Lair. Pozwala on zapoznać się ze sterowaniem, fizyką, oprawą – wszystkim (prawie, poza stołami) tym, co decyduje o miodności takich gier.

Operowanie fliperem jest banalnie proste – „naciągamy” sprężynę, a następnie klepiemy w prawą lub lewą połowę ekranu ruszając daną łapką. Potrząsając sprzętem robimy to samo ze stołem, ale nie należy przesadzać, bo zablokujemy ruchy w ogóle. Jest szybko i jak to niektórzy brzydko mówią – responsywnie.

Także graficznie nie można Zen Pinball nic zarzucić. Podstawowy stół jest schludny, pełen szczegółów i miejsc, gdzie nasza kulka może się schować. W aplikacji dostępne są kolejne dwa, na licencji Kapitana Ameryki i Wolverine. Każdy kosztuje 1.59 euro i chociaż sam na zakup się nie zdecydowałem, podobno wcale nie są lepsze od darmowego. Już wkrótce ukażą się jednak kolejne. Aby jeszcze uprzyjemnić zabawę autorzy zaserwowali aż 8 kamer do wyboru – nawet na małym ekranie iPhone’a każdy znajdzie coś dla siebie.

Doskonale sprawdza się fizyka kuli, jest odpowiednio ciężka i przypomina prawdziwą jako żywo. Podobnie zresztą prezentują się dźwięki, wszelakie odbicia i trzaski, które po zamknięciu oczu przeniosły mnie na moment do pełnego dymu papierosowego „wozu Drzymały”.

Jeśli macie kumpli chętnych na pobijanie wyników, to zawarto w grze także tryb wieloosobowy, gdzie po każdej kuli następuje zmiana gracza. Na nudne podróże pociągiem w większej grupie czy lunch w biurze jak znalazł.

W Zen Pinball nawet na małym ekranie iPhone’a gra się bardzo przyjemnie, na większych iPadach musi być już doprawdy kapitalnie. Darmowy stół powinien być wystarczającą zachętą, abyście chociaż ten produkt sprawdzili.

Zen Pinball można pobrać stąd.

Do
góry