Android Pie — Brzydki pomnik i brak wsparcia dla urządzeń

0

Branża technologiczna, użytkownicy smartfonów i psychofani mobilnego systemu operacyjnego rozwijanego przez Google, od wczoraj żyją tylko jedną wiadomością. Wreszcie ujawniono, jaką nazwę będzie nosił najnowszy Android. Przyznam szczerze, że przez ostatni rok, nie raz spieraliśmy się w redakcji o to, co stoi za tajemniczym „P”. Naszymi faworytami byli „popcorn”, „peanut butter” oraz „pretzel”. Google od lat zapożycza nazwy kolejnych wersji systemu od słodyczy. Tym razem, padło na bardzo prosty i tradycyjny wyrób czyli ciasto, które w Polsce często nazywane jest „plackiem”. Jak to zwykle bywa przy okazji dużych premier w branży technologicznej, użytkownicy od razu podzielili się na entuzjastów nazwy i malkontentów, którym nie pasuje wiele rzeczy związanych z nowym systemem. Przyznam szczerze, że niektórych problemów sam bym nie wymyślił…

Rozumiem rozgoryczenie związane z tym, że Android Pie otrzymała zaledwie garstka użytkowników, którzy korzystają ze smartfonów Pixel. Fragmentacja Androida to niestety problem z którym Google wciąż sobie nie poradziło. O ile w dniu premiery nowego iOS wszyscy użytkownicy iPhonów mogą pobrać aktualizację, tutaj nie jest to takie proste. Każdy producent smartfonów ma w swoich urządzeniach nieco inną wersję Androida przez co nawet te „najczystsze” wersje nie otrzymują nowego systemu od razu. Co prawda mamy już listę wspieranych urządzeń ale istnieje ona tylko „na papierze”. Aktualizacje pojawią się do końca jesieni. W praktyce oznacza to, że technicznie mamy nowy system ale musimy na niego poczekać jeszcze kilka dobrych miesięcy. W takiej sytuacji, zupełnie nie dziwię się rozgoryczonym użytkownikom Androida. Tak jak pisałem wcześniej, są jednak problemy, które trudno jest zrozumieć…

Kiedyś to było a teraz to nie ma

Wbrew pozorom, punktem wyjścia do tego artykułu nie był ważny problem fragmentacji Androida. Zainspirowały mnie informacje na temat… brzydkiej figurki Androida, którą odsłonięto wczoraj w Mountain View. Wiecie, chodzi o statuetkę, którą zmieniają za każdym razem kiedy pojawia się nowy system od Google. Rozumiem, że można mieć różny stosunek do radosnej twórczości rodzimych rzeźbiarzy, którzy w kreatywny sposób odwzorowują Jana Pawła II albo Lecha Kaczyńskiego ale… to naprawdę tylko zielona figurka, którą Google ustawia przed swoją siedzibą. Otwieram oczy ze zdumienia kiedy czytam w internecie dyskusje na temat tego, która figurka była lepsza: ta od KitKata czy ta od Ice Cream Sandwich. Uroczysta prezentacja pomnika ma oczywiście na celu zrobienie większego „buzzu” wokół premiery ale nie rozumiem jak plastikowa figurka robota obok ciastka może budzić tak duże emocje. Android, jako system, ma naprawdę poważniejsze problemy a propos których można spierać się w internecie. Zachęcam do tego aby przestać zaprzątać sobie głowy rzeczami, które są tak naprawdę nieistotne.

Do
góry