Aplikacje Opery to nie tylko przeglądarka. Firma oferuje też pożyczkę pieniędzy na bardzo wysoki procent

0
Kamil Świtalski

Z czym kojarzy Wam się Opera? Prawdopodobnie, jak większości, z bardzo fajną przeglądarką internetową, która działa sprawnie, ma wszystkie najpotrzebniejsze funkcje, od lat jest stale rozwijana, a przy tym korzysta się z niej niezwykle wygodnie. Wszystko dzięki szybkiemu działaniu i interfejsowi w którym naprawdę trudno się pogubić. Ale poza swoją główną aplikacją, Opera regularnie zarzuca rynek kolejnymi projektami — ot, jak chociażby osobną aplikacją do VPN. Na tym jednak jeszcze temat się nie kończy, z raportu Hindenburg Research wynika, że na swoim koncie gigant ma również platformy do pożyczania pieniędzy na procent. Bardzo wysoki procent. I to takie, które pełne są zagrywek, które budzą dużo (etycznych) wątpliwości.

Aplikacje z pożyczkami na wysoki procent od Opery

Wszystkie te rewelacje pochodzą z raportu Hindenburg Research, który wskazuje w nim cztery programy (OKash, OPesa, CashBean, Opay) które trafiły na rynki: kenijski (dwie pierwsze), indyjski oraz nigeryjski. Wszystkie mają mieć wspólne mianowniki w postaci twórców (tak, za wszystkimi ma stać Opera), a także ogromnymi procentami na które pożyczane są pieniądze (mowa tutaj o oprocentowaniu sięgającemu nawet ponad 870%!). No i poza tym, że nie wygląda to fajnie wizerunkowo, skutki opublikowanego raportu widać było niemal natychmiast: akcje firmy spadły o blisko dwa dolary (z 9 na 7.06). Ponadto naruszone zostały nowe regulaminy Sklepu Play. A kiedy dodamy do tego niecne praktyki takie jak pobieranie kontaktów z książki telefonicznej i nękanie tamtejszych numerów wiadomościami i telefonami by wywrzeć presję na dłużniku — cóż, sprawy zaczynają się robić jeszcze bardziej zagmatwane.

1. $9.5 million of cash went toward an entity that appears to have been owned 100% by Opera’s Chairman/CEO, despite company disclosures suggesting otherwise. Ostensibly, the reason for the payment was to ‘purchase’ a business that was already funded and operated by Opera. To us, this transaction simply looks like a cash withdrawal.

2. $30 million of cash went into a karaoke app business owned by Opera’s Chairman/CEO, days before the arrest of a key business partner.

3. $31+ million of cash was doled out for “marketing expenses and prepayments” to an antivirus software company controlled by an Opera director and influenced by Opera’s Chairman/CEO. The antivirus company has no other known marketing clients, but is paid to help Opera with Google and Facebook ads and other marketing services. (Note: Most firms use a marketing agency for help with marketing needs.)

— czytamy w raporcie. No cóż, sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, ale takie sztuczki raczej nie zasługują na współczucie czy pochwały. Jestem bardzo ciekawy jak firma będzie starała się z niej wybrnąć…

Do
góry