Aplikacje o koronawirusie bez wstępu do App Store i Google Play

0

App Store i Google Play to miejsca, w których znajdziemy tysiące aplikacji — te bardziej przydatne, jak i takie, których obecność w obu sklepach jest bardzo wątpliwa. Zarówno Apple, jak i Google monitorują swoje wirtualne półki by ograniczyć dostęp do programów, które mogą posłużyć min. do rozpowszechniania fake newsów, celowo wprowadzać użytkowników w błąd lub w sposób podchwytliwy wyciągnąć od nich dane, czy pieniądze. Restrykcyjne polityki obu firm często uderzają w twórców, którzy nie mają złych zamiarów, choć ogólne intencje są jak najbardziej dobre.

Nie da się ukryć, że najważniejszym tematem ostatnich tygodni jest koronawirus. Wirus SARS-Cov-2 wywołujący chorobę o nazwie COVID-19 dotyka także świat technologii i przez który odwoływane są liczne imprezy, w tym MWC w Barcelonie, czy Google I/O. Tegoroczne święto Google przeniesione zostało do sieci i zapewne nie będzie ostatnim tego typu wydarzeniem, które nie odbędzie się w tradycyjnej, dotychczasowej formie. Miesiąc po Google I/O powinno się odbyć WWDC, na którym Apple zaprezentuje min. iOS 14. Szybkie rozpowszechnianie się wirusa na kolejne kraje i rosnące obawy zwykłych ludzi sprawiają, że coraz częściej szukamy informacji na własną rękę. Wydawać by się mogło, że z pomocą przyjdą urządzenia mobilne i aplikacje, które mogłyby przekazywać istotne informacje.

Aplikacje o tak zwanym koronawirusie nie pojawią się w App Store ani Google Play. A wszystko dla naszego dobra

app store google play

Jednak jak to zwykle bywa, nie wszyscy chcą nieść pomoc. Apple w obawie przed namnożeniem się aplikacji rozpowszechniających fake newsy i celowo wprowadzających użytkowników w błąd postanowiło odrzucać wszystkie prośby o autoryzację programów do App Store, które w jakikolwiek sposób poruszają problem koronawirusa. I o ile tego problemu nie powinny uświadczyć organizacje rządowe, czy uznane instytucje medyczne, tak nikt poza nimi nie zostanie przepuszczony. Z jednej strony to dobrze, z drugiej jednak wiemy, że nie zawsze można liczyć na szybką reakcję poszczególnych rządów.

Uderza więc to w twórców, którzy mogliby dostarczać najnowszych, przydatnych informacji z konkretnych krajów, czy pozwalających min. na przedstawienie w czasie rzeczywistym pojawiających się kolejnych przypadków zachorowań. Apple nie mówi publicznie o wprowadzonych obostrzeniach — o nich dowiadujemy się od twórców, którym odmówiono publikacji aplikacji i którzy otrzymywali wytłumaczenie informujące, że wszystkie aplikacje dotyczące SARS-Cov-2 muszą pochodzić z oficjalnych instytucji. Restrykcje muszą działać, gdyż zarówno w App Store i Google Play, po wpisaniu odpowiedniej frazy, nie pojawia się nieskończona lista aplikacji o koronawirusie.

Źródło: CNBC

Do
góry