BBC blokuje audycje w Google Podcasts. Czy czeka nas globalna wojna na subskrypcje?

0

Podcasty cały czas zyskują na popularności. Mimo że internetowe audycje istnieją już na rynku od wielu lat, dopiero ostatnio doczekały się uznania konsumentów, którzy chętnie słuchają ich podczas prowadzenia samochodów lub wizyt na siłowni. Oryginalny content audio zaczyna być coraz cenniejszy dlatego najwięksi gracze zajmujący się dystrybucją treści zaczynają pracować wyłącznie w obrębie własnych platform. Do tego grona dołączyło właśnie BBC, które usunęło swoje audycje z serwisu Google Podcasts.

Pozornie nie ma w tym nic dziwnego. BBC stworzyło własną aplikację Sound i choć jej zasoby są dostępne jedynie na terenie Wielkiej Brytanii – usunięcie materiałów z Google Podcasts to najprawdopodobniej pierwsze przymiarki do globalnej ekspansji. O ile jednak jest to logiczne rozwiązanie z punktu widzenia biznesu, dla konsumentów może to być niestety krok w tył…

19 marca materiały BBC zaczęły znikać z Google Podcasts. Okazało się, że działania te poprzedził spór pomiędzy dwiema firmami. Brytyjczycy zarządali, żeby Google objęło ich podcasty specjalną licencją na mocy której mogliby mieć np. dostęp do danych użytkowników usług dostarczanych przez Google. Firma z Mountain View nie wyraziła na to zgody i w ten sposób BBC zdecydowało się usunąć swoje podcasty z popularnej platformy dystrybucyjnej. Wykorzystano do tego blik robot.txt, który uniemożliwia mechanizmom Google dostęp do danych RSS.

Globalna wojna na subskrypcje

W moim odczuciu wymagania BBC, których nie mogło spełnić Google były po prostu pretekstem do tego, żeby postawić na własną platformę z materiałami audio. I tu przechodzimy do problemu, który już niedługo może utrudnić nam konsumpcję treści, którą dopiero co zrewolucjonizowały platformy streamingowe i serwisy VOD.

W ostatnich miesiącach coraz więcej mówi się o tym, że Disney uruchamia swój własny serwis z filmami. To samo dotyczy Apple, które wczoraj zapowiedziało swoje Apple TV+. Słuchając o tych wszystkich nowych serwisach, które rozdrabniają ofertę treści na mniejsze segmenty, mam wrażenie, że niedługo znowu wrócimy do czasów, kiedy konsument zainteresowany popkulturą musiał zdecydować się na jeden film, jedną książkę i jeden album w miesiącu (to oczywiście tylko uproszczenie). Zaraz okaże się, że chcąc oglądać ulubione seriale i filmy, które jeszcze do niedawna były licencjonowane dla różnych platform VOD, będziemy musieli wykupywać kolejne abonamenty dla coraz to nowszych usług. Chciałbym wierzyć, że ten scenariusz się nie sprawdzi, ale każdy chce przecież zarobić jak najwięcej. Podejrzewam jednak, że rynek szybko zweryfikuje niektóre usługi. To po prostu niemożliwe, żeby przeciętny Kowalski opłacał 10 subskrypcji tylko po to, żeby na każdej platformie obejrzeć jeden serial…

Do
góry