Blizzard zapowiada Diablo na komórki, a „hardkorowi gracze” wybuchają ze wściekłości

4

Miniony weekend dla wszystkich mobilnych graczy okazał się jednym z najsmutniejszych dotychczas widowisk, jakie doświadczyliśmy od… dawien dawna. BlizzCon przyniósł zapowiedzi, które rozminęły się z oczekiwaniami wieloletnich fanów marki Diablo, ale i Blizzarda w ogóle. Plotkowało się o hucznej zapowiedzi Diablo IV, albo remake’u Diablo II — najbardziej kultowej odsłony serii. Tymczasem firma zrobiła niemały psikus i zapowiedziała Diablo Immortal (zobacz: Pan Zniszczenia zmierza na komórki w zupełnie nowym tytule. Poznajcie Diablo Immortal). Zupełnie nową odsłonę serii, która przygotowywana jest z myślą o smartfonach i tabletach. A kiedy oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością, zawiedzeni miłośnicy serii pokazali na co ich stać.

Wojenki, ciągłe wojenki pełne wartościowania

Nie jest żadną tajemnicą, że gracze często słyszą, że granie na smartfonach czy tabletach czyni z nich gorszych. Bo przecież jedyne prawdziwe gry, to takie zaprojektowane pod myszkę i klawiaturę. PC Master Race regularnie pokazuje niechęć do konsol, ale najwyraźniej na tle mobile — to znacznie mniejsze zło. I relacje z eventu dokumentujące złość i zupełnie puste stanowiska z testową wersją gry pokazują, że wśród największych hardkorowców jeszcze długo się to nie zmieni. A szkoda, bo… zdecydowanie powinno.

Rynek mobilny rośnie z każdym kwartałem — i widać to przy każdych kolejnych wynikach finansowych. Nic więc dziwnego, że Blizzard próbuje iść z duchem czasu i trafić także do graczy, którzy korzystają głównie ze smartfonów przy konsumpcji tego typu treści. To także stosunkowo prosty sposób, by podbić rynek azjatycki, który już dawno rozkochał się w mobilnym graniu. No ale w żaden sposób nie idzie to w parze z oczekiwaniami graczy, którzy trafili na BlizzCon. Uznali to za ujmę i coś, co nigdy nie powinno się zdarzyć — a już na pewno nie na ich wielkim święcie, kiedy to mieli otrzymać same łakome kąski.

diablo immortal

Czy Diablo Immortal będzie dobrą grą? Nie mam pojęcia

Blizzard udowodnił już, że potrafi udźwignąć proces projektowania sprawiedliwego, przemyślanego free-to-play, które nie zamienia się ni z tego, ni z owego, w pay-to-win. Dlatego pod względem modelu finansowego daję im kredyt zaufania. Diablo Immortal wygląda… właściwie jak port Diablo III (które, przypomnę, też na starcie zostało FATALNIE przyjęte przez największych hardkorów). Wirtualne przyciski nie napawają optymizmem (od lat pozostają największą bolączką mobilnych produkcji). Ale nie oznacza to, że gra od razu spisana jest na straty, że się nie uda i że będzie zła. Jednak fani Blizzarda nie planują nawet udawać, że mają do swoich ulubieńców chociaż krztę zaufania. Co poszło nie tak?

Do
góry