Chop Chop Words – połączenie Fruit Ninja i Scrabble [iOS]

0

Fruit Ninja to tytuł znany większości świadomych użytkowników urządzeń mobilnych. Hit ze stajni Halfbrick Studios jest jedną z tych produkcji, które w niedługim czasie stały się klasyką rozrywki mobilnej. Owocowy Ninja zasłużył sobie na swoją pozycję m.in. genialną grywalnością i fantastycznym wykorzystaniem ekranu dotykowego. Scrabble to z kolei jedna z najpopularniejszych i najbardziej lubianych gier słownych na świecie. Co otrzymalibyśmy łącząc grę wydaną nieco ponad dwa lata temu (Fruit Ninja) z  klasyką wymyśloną w 1931 roku przez Amerykanina Alfreda Butts’a (Scrabble)?

Odpowiedź jest prosta: Chop Chop Words. Pomysł zmieszania dwóch, jakże odmiennych produkcji zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłem na własnej skórze przekonać się czym taka wybuchowa mieszanka może zaowocować. Po ponad godzinie spędzonej z grą, mogę z czystym sumieniem napisać: potencjał jest, ale niestety zmarnowany.

Fani Fruit Ninja poczują się jak w domu. Co prawda znana im doskonale mieszanka owocowa została zmieniona w mieszankę literową, ale właściwie co to za różnica czy na kawałeczki potniemy soczyste owoce czy różnokolorowe litery rodem ze Scrabble. Model cięcia jest równie perfekcyjny, jak w oryginale, co nie jest wcale takie oczywiste – grałem już w cale mnóstwo kopi Fruit Ninja, w których reakcja na maźnięcia palcem była tak opóźniona, że już pierwszy kontakt z grą zniechęcał do dalszego jej poznawania. W przypadku Chop Chop Words nie ma o tym mowy – każde cięcie wychwytywane jest precyzyjnie i bez zauważalnego opóźnienia.

W przeciwieństwie do „Owocowego Ninja” w produkcji studia Lightcraft ważna jest jednak nie szybkość i precyzja, a kolejność w jakiej przetniemy pojawiające się na ekranie klocki. W tym momencie na tapetę wchodzi gra rodem z 1931 roku – Scrabble. Zadaniem gracza jest siekanie liter w takiej kolejności, by powstawały z nich słowa. Proste? Nie do końca. Po pierwsze – gra obsługuje jedynie słownik angielski, co już znacznie utrudnia zadanie osobom, które nie mają go opanowanego w stopniu przynajmniej bardzo dobrym. Po drugie – słownikowi, z którego korzysta Chop Chop Words do ideału sporo brakuje. Gra bardzo często nie uznaje słów oczywistych, co do których mam pewność, że zostały „wysiekane” prawidłowo, a zalicza słowa których próżno szukać w słownikach.

Ogromnym problemem Chop Chop Words jest też bezcelowość rozgrywki. Zaledwie jeden tryb (brak chociażby opcji gry wieloosobowej, która mogłaby ożywić rozgrywkę) szybko się nudzi, tym bardziej, że brak mu jakiegokolwiek urozmaicenia. Ot, rozwalamy pojawiające się na ekranie litery tworząc istniejące (i nieistniejące) słowa… i tak bez końca.

Chop Chop Words ma moim zdaniem potencjał, może nie na miarę tytułów, z których garściami czerpie inspirację, ale na aplikację przynajmniej dobrą, której warto byłoby poświęcić chwilę czasu. By jednak wydobyć ten potencjał na światło dzienne konieczne są spore zmiany, zarówno w trybach gry, jak i w bazie słownikowej.

  

 

Do
góry