Clash of Elements — „Match 3” i walki żywiołów [Android/iOS]

6

clash

Przy okazji dzisiejszej recenzji Sky Tourist, Kamil wspomniał o zastoju wśród mobilnych deweloperów i nieustannym odcinaniu kuponów od oklepanych pomysłów. Na szczęście są i tacy, którzy mimo zapożyczania sprawdzonych mechanizmów do swoich gier, urozmaicają je o nowe elementy, które nadają tytułom zupełnie nowego charakteru. Tak właśnie jest z Clash of Elements, produkcją polskiego dewelopera, która już po kilku dniach od swojej premiery zaskarbiła sobie tysiące użytkowników na całym świecie. Klasyczne „match 3” urozmaicono tu o dodatkowy element turowych pojedynków „żywiołaków”. Dużo pozytywnych komentarzy w sieci wskazuje na to, że po raz kolejny udało się odświeżyć znane wszystkim „układanie kulek”.

Rozgrywkę rozpoczynamy łącząc swoje konto z Facebookiem lub logując się bardziej anonimowo. Rejestracja przez profil społecznościowy jest o tyle praktyczna, że poza wersją na Androida oraz iOS, Clash of Elements jest dostępne także jako apka facebookowa, w którą możemy zagrać z poziomu naszej przeglądarki. Po wybraniu jednego ze stworków, reprezentujących jeden z żywiołów (nazwijmy je umownie: ogień, wiatr, woda, kamień, ziemia, piorun) oraz nadaniu mu odpowiedniego imienia, możemy rozpocząć zabawę.

screen480x480

Na początek gra przeprowadzi nas przez krótki tutorial opisujący poszczególne elementy rozgrywki. Naszym zadaniem będzie eliminowanie z planszy minimum trzech symboli danego żywiołu ułożonych w jednej linii. To, które z nich wybierzemy i w jak dużych grupach znikną nam z planszy, będzie miało swój skutek w drugim etapie gry, czyli w walce naszych „żywiołaków”. Czas układania jest bowiem ograniczony. Po jego upływie zaczyna się turowy pojedynek, w którym o naszych punktach obrony i ataku zadecydują nasze wyniki z kwadratowej planszy z „kulkami”.

screen568x568

Dużym atutem gry jest tryb multiplayer, dzięki czemu po drugiej stronie smartfona i tabletu zawsze możemy spotkać innych graczy. Problemem jest niestety często zrywane połączenie, które z góry skazuje nas na porażkę i utratę punktów, jakie pozwalają nam na udział w kolejnych potyczkach. Jest to o tyle problematyczne, że kiedy stracimy wszystkie z nich, musimy odczekać pięć minut, aby móc grać dalej. Ratunkiem są tu monety, które zdobywamy za określone achievementy i to własnie za nie przyjdzie nam dokupić nowe „punkty akcji”. Oczywiście, jak nietrudno się domyślić, nie zabrakło systemu mikropłatności, pozwalającego ominąć wspomniane komplikacje.

unnamed

Clash of Elements to całkiem obiecujący tytuł, który po raz kolejny wciągnął mnie w nietypową odsłonę gry typu „match 3”. Pozycja ma dopiero kilka dni, dlatego twórcy muszą popracować jeszcze nad jej dopracowaniem, jednak sam pomysł wydaje się być naprawdę ciekawy. Użytkownicy systemu iOS mogą pobrać ją TUTAJ.

czworkaqrcodeGoogle Play

Do
góry