Co lubią kosmiczni najeźdźcy? [Bring Me Sandwiches!! – recenzja]

0

Wiele filmów i książek poruszało już temat kosmicznych najeźdźców. W starym Space Invaders nie chodziło w zasadzie o nic więcej, jak o inwazję. Wielu obcych lubiło także mordować, a nawet zjadać ludzi. No wiecie, na przykład krwiożercze pomidory, które też w końcu ziemian zaatakowały.

Nigdy nie słyszałem jednak o tych kosmitach, którzy upatrzyli sobie całkowicie swojskie… kanapki. W Bring Me Sandwiches!! zadaniem gracza jest sporządzenie tych przysmaków dla wielkich obcych, którzy w przeciwnym wypadku mogą pokusić się o zrobienie nam krzywdy. Doprawdy, idiotyczny pomysł. A jaka gra!

Jak w to się gra?

Pierwsze założenie jest takie: to jest platformówka. Może przed laty graliście w Titus The Fox czy inne Soccer Kidy – spodziewajcie się zatem takiego, widzianego z boku klasycznego pola zabawy. Drugie założenie to: przenieśmy do 2D Katamari Damacy, znany z konsol tytuł polegający na… toczeniu kulki i przyklejaniu do niej kolejnych obiektów. Tutaj mamy niespecjalnie poważnego chłopaka, Jimmiego, którego zadaniem jest tworzenie kanapek dla kosmity. Robi to poprzez niesienie pajdy chleba po bardzo rozbudowanej we wszystkich kierunkach planszy – kolejne przedmioty się same przyklejają. I tak, na początku możemy zbierać tylko małe rzeczy (składniki jedzeniowe, ale również np. buty), aż w końcu dojdziemy do momentu ,że na wielkiej kanapce znajdzie się… na przykład samochód albo dom. W trakcie zabawy dostajemy też kolejne zadania: kanapka musi zawierać określone składniki. Plansze zawierają również małe zagadki logiczne: ot, żeby na przykład wejść w określone miejsce należy spalić pajęczynę, a to zrobimy podpalając wcześniej nasze danie. Sprytnie przemyślane i, co najważniejsze, bawi.

Czy warto?

W Bring Me Sandwiches!! zawarto kilka światów, a na nich kupę zadań do wykonania, w związku z czym pierwsze wrażenie krótkości prędko mija. Jest tam co robić przez godziny. Wykonanie to absolutnie najwyższa półka – trudno o piękniejsze, dwuwymiarowe gry. Momentami aż możemy czuć przesyt od setek barw wylewających z ekranu. Co kluczowe w tego typu pozycji – sterowanie – także nie nastręcza problemów. Czy to wychyleniami telefonu, czy po prostu przyciskami na ekranie gra się świetnie. Gra nie wymaga aż takiej precyzji, przez co osiągnięto udany kompromis między poziomem trudności (bo wrogów trzeba omijać), a poczuciem satysfakcji z realizacji kolejnych wyzwań. Gra wspiera również trofea w Game Center. A to wszystko w znakomicie przystępnej cenie 0.79 euro. Nie ma co się zastanawiać.

Bring me Sandwiches!! można kupić tutaj.

Do
góry