Co wyjdzie z połączenia Rambo i owcy? Możecie przekonać się sami grając w Lamebo Fighter

0

Gdy potrzebujemy czasem odstresować się i wyładować negatywne emocje, nic nie pomaga tak, jak dobra strzelanka. Najlepsze są te najmniej wymagające od nas myślenia: giwera w dłoń i robimy potworom jesień średniowiecza. Jakiś czas temu opisywałem spełniający te kryterium, świetny tytuł Star Warfare. Jednak najlepsza nawet gra z czasem się nudzi, więc oczywiście szukam innych tytułów. Ostatnio natknąłem się na produkcję, która na pierwszy rzut oka mogłaby mi zastąpić moje zmagania z kosmitami.

Lamebo Fighter to gra, w której rozgrywka ogranicza się do podstawowego zadania: wykańczania przeciwników. Dostajemy skrzyżowanie Rambo z owcą, wojownika doskonałego, który pożyczy nam i karabin, i z którego zrobić możemy sweter. Jego życiowym celem jest wykańczanie zombi wszelkiego rodzaju i maści. Nasz owczy Rambo zagrzewać nas będzie do walki różnymi okrzykami i zmagać będzie się z przeróżnymi kreaturami, jak chociażby z zombi-kurczakami atakującymi z powietrza jajami (pewnie zgniłymi). Do wyboru ma oczywiście bronei, które może kupować za zebrane podczas rozgrywki pieniądze.

Sama gra podzielona jest na szereg lokalizacji, które musimy wyczyścić z wrogów. Rozgrywka jest dość statyczna: nadciągające fale nieumartych powstrzymujemy ogniem zaporowym lub specjalną umiejętnością: Armagedonem, który sprowadza się do plucia kulami na prawo i lewo. Jak wspomniałem, możemy kupować różne bronie i wybór ich  jest całkiem pokaźny.

 

I wszystko było by super. Fajny pomysł, choć już trochę oklepany (ileż to jest gier skupiających się na zabijaniu zombiaków?), zrealizowany z lekkim przymrużeniem oka, niezobowiązująca fabuła. Idealne na niedzielne popołudnie. Niestety, gra jest, w mojej ocenie, straszna. Źle już to wygląda w samym menu, które prezentuje się fatalnie. Ale gdy tylko wejdziemy w rozgrywkę, to zatęsknimy za brzydkim menu. Gdyż grając w tę grę poczułem się znowu, jak na początku lat 90tych i to bynajmniej nie w dobrym znaczeniu tego słowa.

Rozumiem, że można podejść do gry w taki sposób, że kosztem grafiki dajemy świetną rozgrywkę i fabułę. Ale w tym przypadku żaden z tych czynników nie jest spełniony. Gra jest graficznie straszna, co więcej niedoróbki odbijają się na samym sterowaniu, które w końcu ogranicza się tylko do strzelania do nadciągających zombiaków. O warstwie dźwiękowej nawet nie wspomnę.

Lamebo Fighter to prawdziwy potworek. W prawdzie nie można jej nie oddać: jeżeli szukacie nieskomplikowanej gry, w której będziecie mordować nieumartych, a grafika nie jest dla was istotna, to ta nadaje się, jak znalazł. Jednak osobiście oczekuję nieco więcej od tego typu tytułów. Wprawdzie gra jest za darmo, więc nie powinienem narzekać, co jednak nie zmienia faktu, że nawet do gry przeznaczonej do swobodnego użytku warto się przyłożyć, zwłaszcza, jeżeli chce się zarobić na wewnętrznych reklamach. Z mojej strony mówię tej grze NIE i usuwam z telefonu, ale w końcu jest za free, więc możecie przekonać się sami bez ryzyka wydania pieniędzy.

A może przesadzam i macie inne odczucia?

Ocena: 3

Do
góry