Contre Jour udowadnia, że gry mobilne potrafią być małymi dziełami sztuki

8

Gdy wczoraj odkryłem jaki nowy tytuł dołączył do grona gier Xbox Live, nie wzbudziło to we mnie żadnych emocji. Kolejna prosta gra zręcznościowo-logiczna od Electronic Arts i Chillingo – pomyślałem. Wystarczyło jednak parę chwil, a zrozumiałem, że mam do czynienia z jednym z najlepszych tytułów w jakie do tej pory grałem.

Gra rozpoczyna się bardzo nietypowo, prawie jak produkcja filmowa. Widzimy imiona i nazwiska jej twórców, zostajemy wprowadzeni w świat gry i nagle wszystko się zaczyna. Żadnych menu, wybierania nowej gry, czy ustawień. Oczywiście mamy do nich dostęp, a późniejsze uruchomienia są już bardziej klasyczne, ale jednak to pierwsze wrażenie pozostaje. Nie jest to zabieg nowy, ale w tej produkcji sprawdza się idealnie.

Na czym polega cała zabawa? W grze sterujemy dziwnym stworzeniem o imieniu Petit. Właściwie to sterujemy nie nim, ale otoczeniem wokół niego. Dzięki modyfikowaniu powierzchni (możemy je poszerzać, zwężać, robić góry jak i doły) oraz wykorzystaniu wielu różnorakich elementów otoczenia, zbieramy porozmieszczane na planszy światełka i staramy się dostać do wyjścia. Całość choć brzmi bardzo klasycznie, opakowana w niesamowicie artystyczną oprawę, tworzy produkt nietuzinkowy. Jest to takie dziwne połączenie Word of Goo z Tentacles, a zarazem coś zupełnie innego.

W Contre Jour przyjdzie nam przemierzyć blisko 100 plansz podzielonych na 5 różnorodnych światów. Każdy z nich wprowadza spore modyfikacje do rozgrywki, nowe elementy otoczenia. Zmienia się też wygląd naszego bohatera. Poziom zagadek jak i ich logiczność stoją na bardzo wysokim poziomie. Dają frajdę z zebrania wszystkich elementów, motywują do powtarzania planszy, a zarazem nie irytują przy kolejnych porażkach.

Jednak tym co najbardziej tworzy aurę wyjątkowości wokół Contre Jour to jej oprawa audiowizualna. Ujęła mnie od pierwszych chwil i wspomnianego wstępu. Całość utrzymano w ciemnych, stonowanych barwach co dodaje grze klimatu. Jednak największym atutem Contre Jour jest jej oprawa audio. Jak pisał swego czasu Beniamin, jest w tym jakiś smutek, są emocje. Grając w Contre Jour ma się poczucie obcowania z małym dziełem sztuki. Zresztą zobaczcie (i posłuchajcie) sami.

Ostatnimi czasy grałem w wiele dobrych gier, tytułów wykonanych solidnie, z pomysłem, ciekawą oprawą, jednak żadna z nich nie ujeła mnie tak jak Contre Jour. A przecież, w gruncie rzeczy to typowa gra zręcznościowo-logiczna jakich są setki na platformy mobilne. Coś jednak sprawia, że jest zdecydowanie ponad inne tytuły: niesamowity oprawa, stworzony świat, jego kreacja. Gra kosztuje 10,49zł. Jeżeli macie wątpliwość czy warto, po prostu pobierzcie wersję testową. Oferuje parę poziomów z różnych światów.

Ocena: 6/6

Do
góry