Czy warto zapłacić kilka złotych za tapety dla Androida? W tym wypadku tak!

2

Przyznam szczerze, że nigdy przez myśl nie przeszło mi, by płacić za tak prozaiczną rzecz jak tapeta — a w kontekście telefonu to już w ogóle. Jednak Galaxy Pack od maxelus.net promowany jest w Google Play na tyle długo i intensywnie, że postanowiłem po raz pierwszy zainwestować drobną sumkę i przekonać się na własnej skórze o co tyle szumu i czy faktycznie warto.

Motyw galaktyki to prawdziwy hit tego sezonu. Coraz więcej firm produkuje odzież z kosmosem, warto więc być na czasie i swoje urządzenia z Androidem na pokładzie również przyozdobić w ten bajerancki, ponadczasowy motyw. Galaxy Pack to nic innego, jak zestaw kilkunastu tapet z różnokolorowymi, modyfikowalnymi galaktykami. Po wyborze interesującego nas „kosmosu”, mamy możliwość ustalania również jak mają prezentować się dodatki, tj. gwiazdy, kąta spoglądania, typ rdzenia czy jak szybko całość ma poruszać się po ekranie naszych smartfonów/tabletów. Może nie ma tego dużo, ale eksperymentowanie w różnych konfiguracjach potrafi… zupełnie zmienić galaktykę, serio!

I właściwie to byłoby na tyle, ponieważ Galaxy Pack, jak sama nazwa wskazuje, nie jest niczym więcej jak zestawem profesjonalnie przygotowanych tapet w wysokiej rozdzielczości, fenomenalnie prezentujących się zarówno na ekranach najnowszych smartfonów jak i tabletów. Przy testowaniu tegoż zestawu sprawdziłem jak w tej kategorii radzi sobie konkurencja i darmowe tapety — nie wiem, może źle trafiałem, ale te z paczki od maxelus.net nie mają sobie równych.

Cały zestaw kosztuje blisko 6 złotych — co, jak za same tapety, jest sumą dużą. Z drugiej strony sam nie należę do ludzi, którzy nie zmieniają ich co tydzień, więc jest to inwestycja na najbliższych kilka(naście) miesięcy, szczególnie biorąc pod uwagę ich kolorystyczną różnorodność i możliwość edycji. Jeżeli stawiacie na jakość i nie macie oporów przed tym, by płacić za coś co, przynajmniej teoretycznie, możecie mieć za darmo, zapraszam do Google Play; naprawdę warto!

Do
góry