D’efekt: artystycznie zepsute filmy to specjalność tej aplikacji

0

Aplikacji do efektownej obróbki zdjęć mamy pod dostatkiem. I choć to jedna z tych kategorii która przynosi najwięcej zysku właścicielom marketów, to warto pamiętać że rozwój smartfonów i tabletów to nie tylko coraz lepsze aparaty fotograficzne. To także lepsza jakość filmów — a co za tym idzie, tych powstaje regularnie coraz więcej. Każdy producent dba o podstawowe narzędzia do szybkiej ich edycji — ale do ideału im bardzo daleko. Nierzadko zresztą są to tylko podstawowe programy. Nieco inaczej sprawy mają się, jeżeli chodzi o dodatkowe efekty które można za ich pomocą zaaplikować. D’efekt, jak sam tytuł wskazuje, to program który pozwoli nam co nieco napsuć — oczywiście w kontrolowanej i estetycznej formie. 

Piksele, rozmycia i inne kombinacje w temacie to nie tylko kwestia słabego sprzętu który nie domaga. To coraz częściej także zabiegi artystyczne, które mają na celu pomóc się wyróżnić tworzonym przez nas treściom. I właśnie w takich rozwiązaniach wspomoże nas aplikacja D’efekt. W pakiecie oferowanych przez siebie filtrów program ma cały zestaw rozmaitości do zaproponowania. Będą piksele, będą rozciągnięcia, będą — na pierwszy rzut oka — niekontrolowane rozmycia… i wiele innych rozmaitości, które niewprawione oko może i pomyli z zepsutym materiałem. Ale tylko ono, bo cała reszta doskonale będzie wiedziała, że to starannie zaplanowany efekt, który przygotowany został w aplikacji.

Aplikacji, która nie tylko pozwala nakładać rozmaite zepsucia, czy — jak wolicie — defekty. Ale odda także w nasze ręce sporo kontroli związanej z ich intensywnością ich nakładania czy innymi szczegółami. Co ważne: wszystkie je kontrolować możemy za pomocą oddanych w nasze ręce suwaków — kilka stuknięć / maźnięć w ekran… i gotowe! Poza tym jednak, że program pozwala nagrywać wszystkie materiały bezpośrednio — daje nam także opcję importu materiałów z naszej biblioteki i okraszania ich przygotowanym tam zestawem filtrów.

D’efekt to aplikacja „jedna z wielu” — bo nie jest ani pierwszą, ani ostatnią, spośród propozycji do edycji wideo na smartfonach i tabletach. Ma jednak „to coś”, co sprawia, że chętnie się do niego wraca, a przemyślane filtry nad którymi mamy stosunkowo dużo kontroli sprawiają, że nie będziecie poszukiwać dalej. Program dostępny jest w App Store, w wersji dostosowanej do ekranów smartfonów, za darmo — weźcie jednak pod uwagę, że za dostęp do wielu z tamtejszych efektów będziecie musieli dodatkowo dopłacić.

Do
góry