Ekran czy analogi? Stare czy nowe?

0

overview_hero

Kilka dni temu zauważyłem newsa o pojawieniu się aktualizacji dla PS Vita. Nie posiadam ten konsoli, ale z ciekawością śledzę newsy dotyczące mobilnego sprzętu Sony, ponieważ jest to ciekawa alternatywa dla smartfonów, iPoda touch i tabletów. Alternatywa, której nie daje się szans na przetrwanie.

Wspomniana aktualizacja nie okazała się niczym specjalnym, szczególnie dla osób choćby w niewielkim stopniu rozważających jej zakup (np. ja), ale zwróciło to moją uwagę na fakt, jak bardzo zaufaliśmy płaskim, szklanym powierzchniom, które zastąpiły jakiś czas temu stadardowy, tradycyjny i sprawdzony sposób sterowania naszymi ululbiony postaciami lub pojazdami. Już kilka lat temu Steve Jobs ogłosił prześcignięcie liczby dostępnych i sprzedawanych tytułów rozrywkowych na konsole mobilne Sony i Nintendo przez te dostępne w App Store. Ten trend nadal się utrzymuje i wygląda na to, że PS Vita może podzielić los takich “dinozaurów” jak nośniki fizyczne, czyli DVD czy CD. Choć istnieją “enklawy” dla wspomnianych kompaktów (Japonia!), to globalnie wciąż obserwujemy spadające słupki sprzedaży, nie tylko z powodu piractwa, ale również coraz lepiej działających alternatyw (Spotify).

vita

Z pewnością łatwiej jest zabrać ze sobą tylko smartfona, aniżeli spakować do plecaka aparat, iPoda, konsolę i czytnik oprócz samego telefonu. Ale wielokrotnie przekonaliśmy się o tym, że “jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Ekran dotykowy to bardzo fajny sposób na interakcję z grą, ale tylko w wybranych przypadkach. Jest ich co prawda całkiem sporo, ale nie znaczy to, że “tapanie po ekranie” sprawdzi się we wszystkich typach gier. Jeśli próbowaliście zagrać w Max Payne na smartfonie lub tablecie to powinniście wiedzieć o co mi chodzi. Oczywiście może się podnieść wtedy krzyk, że FPS-y w ogóle nie nadają się do grania na czymkolwiek innym niż pecet z klawiaturą i jakże ukochaną wtedy przez wszystkich myszką. Ale nikt nie wmówi mi, że w FIFĘ lepiej jest zagrać na iPadzie, niż PS Vita. Been there, done that. Martwi mnie jednak tylko jedno – nieporadność Sony. Tej wielkiej firmy, potentata rynku technologicznego, który nie radzi sobie z brakiem zainteresowania konsolą ze strony zwykłego użytkownika. Z powodu małej ilości dedykowanych i w pełni wykorzystujących możliwości Vity gier wynikają niewielkie wyniki sprzedaży. Niewielkie wyniki sprzedażowe skutecznie zniechęcają autorów gier do ich tworzenia. I koło się zamyka.

max_payne_mobile2

A skoro już wypomniałem powrót Maxa Payne’a, to zahaczmy i o ten temat. Na jakiś czas ucichła kategoria gier, które otrzymały drugą młodość. Te, które zawitały na mobilne platformy, a niegdyś wymagały od posiadaczy pecetów wymiany podstawowych komponentów ich “blaszaków”, przyjęły się całkiem nieźle. Trzy części Grand Theft Auto, Max Payne, Star Wars KOTOR, Bioshock, Colin McRae Rally czy nawet mój ulubiony Driver (niestety nieaktualizowany zatrzymał się na kompatybilności z iOS6). Dla tych, którzy zagrywali się we wspomniane klasyki kilka, kilkanaście lat wstecz to bardzo fajna szansa na przypomnienie sobie tego okresu biorąc do ręki tablet czy w ostateczności smartfon. Dla młodszych graczy są to czasem nowości, ale ich premiery rozdmuchano do takich rozmiarów, że z pewnością wielu graczy postanowiło sprawdzać skąd tyle szumu wokół powrotu.

Nie jestem przeciwnikiem takich praktyk, choć nie będę ukrywał, że nie bez powodu nadal nie pozbyłem się starszego peceta. Niektórzy nie wyobrażają sobie powtórki pewnego serialu czy filmu w odrestaurowanej wersji HD, która zatraciła klimat, tak ja jestem zwolennikiem obcowania z klasykami w ich “naturalnym środowisku”.

Wreszcie mogę jednak przejść do kwestii, która chodzi mi po głowie od dłuższego czasu – marzy mi się powrót gier, których serie są nawet do dziś kontynuowane. Mowa naturalnie o takich hitach jak FIFA 2000 czy Need for Speed Underground. Nie sądzę, by ich powrót pozostałby niezauważony, a przecież dostarczyłby podobnej, jak nie większej ilości emocji niż opisywane wcześniej tytuły. Zdaję sobie sprawę, że te przykładowe gry z pewnością musiałyby być unowocześnione (przede wszystkim pod względem graficznym) i kosztowałoby to odpowiedzialne za nie studia sporo czasu i pieniędzy, ale czy zainteresowanie grami nie wyszłoby im naprzeciw?

Do
góry