Wegańskie emoji od Google VS. użytkownicy Twittera

0

Dziś, po raz kolejny wracam do mojego ulubionego tematu związanego z komunikacją w sieci. Na pewno zdajecie sobie sprawę z tego, że wśród globalnych problemów współczesnego internetu, nie ma nic ważniejszego niż… zmiany związane z emoji. Co tam kwestie prywatności, mowa nienawiści czy fake news. Jeśli w sieci pojawia się gorący news na temat zmiany jakiegoś obrazka emoji lub nowy zestaw piktogramów, natychmiast podnoszą się głosy oburzenia lub poparcia. Małe, kolorowe obrazki stają się nagle symbolem poprawności politycznej, walk o prawa mniejszości, obrazoburczej prowokacji i wielu innych bardzo interesujących działań, które imaginują sobie internauci cierpiący na nadmiar wolnego czasu. Dziś, mam dla was temat, który z pewnością rozbudzi wyobraźnię niejednego zatwardziałego mięsożercy. Z sałatki emoji zniknął bardzo ważny element…

Świat emoji przechodził już wiele kryzysów, które dzieliły ludzi. Była afera hamburgerowa, która podważała wszelkie prawa natury umieszczając żółty ser pod mięsem. Mieliśmy zamianę prawdziwych pistoletów na te na wodę, co z pewnością napsuło krwi wielu republikanom w Stanach Zjednoczonych. Była też bardzo szlachetna zamiana do połowy pustego kufla piwa na pełny. W tej kwestii panowała chyba największa zgodność jeśli chodzi o podziały jakie potrafią wywołać zmiany w świecie emoji. Dziś, trafiłem na kolejny spór, który podzielił internautów. Z sałatki emoji zniknęło jajko. I prawdopodobnie mało kto zwróciłby na to uwagę, gdyby nie jedna z pracownic Google, która wskazała na Twitterze, że zabieg ten został wprowadzony z myślą o weganach. Oto jak brzmiał tweet pani Jennifer Daniel, która zajmuje się UX-em:

W Google dużo mówi się o integracji i różnorodności. Jeśli potrzebujecie na to dowodów, zwróćcie uwagę na emoji z sałatką. W drugiej becie Androida P usunęliśmy jajko, żeby piktogram był bardziej użyteczny dla wegan.

Post doczekał się 4,2 tysięcy polubień i 2300 komentarzy a także 1400 udostępnień. Jak łatwo się domyślić, pod tweetem można przeczytać głównie kąśliwe uwagi skierowane do osób, które zrezygnowały z produktów pochodzenia zwierzęcego w swojej diecie. W takich sytuacjach zastanawiam się ile setek lat potrzebuje jeszcze ludzkość aby przestać zawracać sobie głowę tak małymi problemami. W tym przypadku mam na myśli zarówno Google, gdzie są chyba nieco ważniejsze problemy do rozwiązania, jak i osoby, które poświęcają swój czas na obrażanie w sieci innych ludzi tylko dlatego, że ci zrezygnowali z jajek w swojej diecie…

Do
góry