Facebook zaprzecza by miał udostępniać informacje nt. lokalizacji użytkowników w ramach walki z koronawirusem

0

W Stanach Zjednoczonych chcą zrobić wielką mapę walki z koronawirusem, bazującą na… danych o lokalizacji użytkowników. Skąd mają je wziąć? Od gigantów technologicznych.

Zobacz też: Stało się. Odchudzony Messenger już dostępny. Komunikator znacznie przyspiesza

Przedwczoraj świat obiegła informacja, jakoby rząd Stanów Zjednoczonych chciał śledzić rozprzestrzenianie się koronawirusa dzięki mapie… smartfonów. A dokładniej: mapie skupiającej się na ich właścicielach. Technologia miałaby podpowiedzieć z której strony spodziewać się zagrożenia. Spokojnie jednak — opisywany system miałby być anonimowy: a informacje posłużyć jedynie w… budowaniu świadomości na temat tego, w którym kierunku i z jakim natężeniem ruszy fala zachorowań w dalszej kolejności. Automatycznie więc pojawiły się wieści, że jednym z miejsc z którego uda się pozyskać te dane będzie… a jakże inaczej: Facebook. Nie trzeba było jednak długo czekać na to, aż Mark Zuckerberg zabierze głos w temacie.

Zobacz też: Stories z Facebooka również na Instagramie

Facebook zaprzecza że będzie udostępniał informacji o lokalizacjach użytkowników, by zwiększyć świadomość na temat rozprzestrzeniania się koronawirusa w USA

W rozmowach na temat udostępniania takich informacji, według informacji do których dotarł The Washington Post, mieliby brać udział wszyscy najwięksi rynkowi gracze — w tym Facebook i Google. O sprawie zrobiło się na tyle głośno, że głos w sprawie postanowił zabrać sam Mark Zuckerberg, który powiedział:

W tym momencie nie mamy informacji jakoby toczyły się rozmowy na ten temat ani by rząd USA i inne prosiły o dostęp do tych danych. Nie sądzę, aby sensowne było udostępnianie danych ludzi w taki sposób, aby nie mieli oni możliwości się na to nie zgodzić.

Zobacz też: Nowe menu Facebooka. Niech nie przerazi was tamtejszy układ i dawka niebieskiego, to nie pomyłka

Zakładam że o sprawie jeszcze nie raz i nie dwa usłyszymy — i o działaniach innych gigantów na rzecz pomocy w walce z koronawirusem również. To prawdopodobnie nie będą ani łatwe, ani tym bardziej przyjemne, rozmowy — dla żadnej ze stron. Ale w kierunku FB poleciało już tyle nieprzyjemnych słów, że najwyraźniej Mark postanowił odnieść się do sprawy wcześniej niż później.

Źródło

Do
góry