Sąsiedzka aplikacja od Google pomoże w komunikacji z lokalną społecznością

0

Nie da się ukryć, że relacje sąsiedzkie diametralnie zmieniły się na przestrzeni ostatnich dekad. Pamiętam, że zarówno moi rodzice jak i dziadkowie bardzo dobrze znali osoby mieszkające w ich blokach. Często razem pracowali, odwiedzali się lub wychodzili razem na przysłowiowe piwko do pobliskiego pubu. Obserwując moje relacje z sąsiadami mogę pochwalić się jedynie regularnym „dzień dobry” i okazjonalnymi rozmowami o stanie remontów, które co jakiś czas przeprowadzane są dookoła bloku. Zakładam, że dla wielu osób zanurzonych w świecie internetu i mediów społecznościowych, skutecznym sposobem na przełamanie lodów byłaby sąsiedzka aplikacja za pośrednictwem której można byłoby nawiązać kontakt z sąsiadami. Google właśnie uruchomiło wersję beta swojej najnowszej aplikacji, która ma pomóc w rozwiązywaniu problemów w naszej najbliższej okolicy.

Od razu wyjaśniam, że nie chodzi tu o lokalnego Tindera. Nie będziemy musieli od razu umawiać się na grilla z okolicznymi mieszkańcami. Są jednak sytuacje w których szukamy w okolicy określonych usług. O ile drogę do najbliższego sklepu spożywczego zna pewnie każdy, znalezienie szewca, sklepu z ziołami czy najbliższego zegarmistrza może być już trudniejszym zadaniem. I tu z pomocą mogą przyjść nasi sąsiedzi, którzy również korzystają z aplikacji Neighbourly, która właśnie zadebiutowała w Google Play.

Google upodobało sobie ostatnio rynek Indyjski jako ten gdzie pojawia się wiele tytułów, zanim zadebiutują one globalnie. Tak było z wieloma aplikacjami z serii GO i ten sam los spotkał Neighbourly. Tytuł dostępny jest póki co tylko w Bombaju i Dżajpurze. Mam jednak nadzieję, że aplikacja szybko doczeka się premiery na całym świecie. Jest to coś czego w moim odczuciu brakuje na rynku aplikacji mobilnych a to, że za Neighbourly stoi Google daje nadzieję na sukces. Aplikacja tego typu ma szansę sprawdzić się tylko wtedy, gdy naprawdę duża liczba użytkowników będzie z niej korzystać. Oczywiście są lokalne społeczności w których podobną funkcję pełnią facebookowe grupy. Niestety, w mojej okolicy, chcąc dowiedzieć się czegoś od sąsiadów, pożyczyć szklankę cukru lub poinformować o przerwie w dostępie do wody, wciąż trzeba pukać do drzwi, używać domofonów lub zaczepiać sąsiadów z psami. NIe mówię, że to źle ale jestem pewien, że nie wszyscy introwertycy odnajdują się w tego typu sytuacjach… ;)

Do
góry