GravityLine — Ta zręcznościówka, to prawdziwe wyzwanie

0

Zrzut ekranu 2015-01-15 o 10.19.23

Do dziś myślałem, że frustrujące zręcznościówki, dostarczające tyle samo frajdy co nerwów, do końca świata będą imitować Flappy Bird. Okazuje się jednak, że dobrą grę, wywołującą syndrom „jeszcze jednego razu”, można zrobić po swojemu i to ze świetnym efektem. Poznajcie GravityLine, tytuł, który po raz kolejny wystawi waszą cierpliwość na wielką próbę…

Do gry wprowadza nas krótka, tekstowa animacja, witająca nas w laboratorium. Naszym zadaniem będzie unicestwienie śmiertelnie niebezpiecznej bakterii, która zagraża ludzkości. Oczywiście, jak możecie zobaczyć na screenach, tytuł nie wygląda aż tak śmiercionośnie, jak mogłoby się wydawać. Estetyczny design i stonowane kolory bynajmniej nie wywołują u nas stanu paniki. Zaraz po krótkiej animacji, rozpoczynamy tutorial. Pierwszym obiektem zainfekowanym przez wirusa jest ananas i to właśnie na nim, nauczymy się grać w GravityLine.

Zasady są dość proste, jednak skoordynowanie ruchów wymaga długiego czasu ćwiczeń. Na ekranie pojawiają się długie linie, wzdłuż których, pędzi nasza bakteria. Po drodze natrafiamy na przeszkody lub inne drogi, które przecinają się w wielu miejscach lub biegną obok. Naszym zadaniem jest omijanie przeszkód i jak najdłuższe utrzymanie naszego wirusa przy życiu. Kłóci się to trochę z wprowadzeniem, gdzie mowa była o powstrzymaniu infekcji, jednak nie to jest najważniejsze. Gra, w całej swojej prostocie jest absolutnie genialna i wyjątkowo wciągająca. Jeśli myśleliście, że Flappy Bird i pochodne tego tytułu potrafią sfrustrować każdego gracza, z pewnością nie graliście w GravityLine. Po każdej porażce, jeszcze raz próbujemy pobić rekord. Mimo, że przycisk przeskoku na drugą stronę linii bardzo często myli się z tym, odpowiedzialnym za przejście na inną ścieżkę, wciąż dajemy grze kolejną szansę.

Dla tych, którzy nie mogą sobie poradzić z kolejnymi poziomami, oprócz normalnego trybu gry, gdzie do naszej dyspozycji są jedynie trzy życia, twórcy przygotowali opcję „practice mode”, pozwalającą bez końca przemierzać jeden i ten sam poziom. Dzięki temu, nawet jeśli nie radzimy sobie z koordynacją przycisków, setna próba przejścia danej planszy, pozwoli nam ukończyć poziom w sposób odruchowy, kiedy układu linii, nauczymy się już niemal na pamięć.

GravityLine to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów mobilnych zręcznościówek. Nie polecam tylko w przypadku wyjątkowo słabych nerwów i niewielkich zapasów cierpliwości.

Ocena autora

Ocena 5-
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry