I ate colors — ocalmy kolory przed żarłocznym potworem

1

i ate colors

Po odkrytym całkiem przypadkiem, minimalistycznym Folt, wybrałem się na dalsze przekopywanie AppStore’a celem znalezienia czegoś równie prostego i uzależniającego. Nie trzeba było długo czekać, nim trafiłem na I ate colors — zdecydowanie mniej w nim gry logicznej, całość jest bowiem nie mniej, nie więcej, a przyjemną zręcznościówką, jednak oszczędność formy tu również została zachowana.

W jakie tarapaty wpadliśmy tym razem? Jeszcze żadne — ale jeżeli nie weźmiemy spraw w swoje ręce, czeka nasz szarobury świat, w którym wszystko będzie jedynie w czerni i bieli. Jak do tego nie dopuścić? Sprawa, nie jest prosta, ale wykonalna. Wystarczy nie dopuścić krążącego po okrągłej planecie potwora do pożarcia kolorów. Gotowi podjąć wyzwanie?

iate

Mechanika i schemat zabawy jest banalny. Nie jest to żadna świeża koncepcja, ale po raz kolejny bawi i — jeżeli damy się porwać rywalizacji — wciąga jak przysłowiowe bagno. Nasz bohater nieustannie krąży po planecie, na której pojawiają się różne kolory. Jak je zatem ocalić? Wystarczy w odpowiednim momencie stuknąć w panel dotykowy naszego urządzenia — wówczas kolorki podskoczą, potworek przejdzie, dosłownie, pod nimi, a wszystkie barwy zostają ocalone! Kiedy jednak się o nie potknie, albo spadną mu na głowę, zabawa dobiega końca i zmuszeni jesteśmy rozpoczynać ratunek od początku.

Grę charakteryzuje minimalistyczny design, a także wyjątkowo banalne sterowanie. Nie dało się tego jeszcze bardziej uprościć — ale przyznam szczerze, że sam należę do miłośników tego typu rozwiązań, dlatego dla mnie autorzy naprawdę z klasą wybrnęli z kwestii designu. Trzeba mieć jednak na uwadze, że I ate colors to jedna z gier zręcznościowych, których w mobilnych marketach jest na pęczki: szybka rozgrywka, stosunkowo krótkie rundy, a wszystko to okraszone sieciowym rankingiem w którym za pośrednictwem Centrum Gier możemy rywalizować o najlepszy wynik z całym światem. I tak, wyniki jego liderów są równie demotywujące co wszędzie.

Największym, a właściwie jedynym, minusem produkcji są wszędobylskie reklamy których, niestety, nie da się pozbyć. I ate colors dostępne jest wyłącznie w darmowej wersji z reklamami — nie ma ani płatnego odpowiednika, ani nawet takiej opcji w ramach mikrotransakcji — te zresztą są tu w ogóle nieobecne. Jeżeli nie będzie to dla Was przeszkoda, a szukacie nowej produkcji na szybkie rundy, warto się zainteresować. Dostępna jest, jak już wspomniałem, za darmo — w wersji uniwersalnej.

Ocena autora

Ocena 4
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry