Instagram pozwala już zachować zdjęcie bez konieczności publikacji

0

instagram

Instagram w ostatnich znów znalazł się na pierwszych stronach wszystkich większych stron o technologii… i nie tylko. Funkcja która nie bez powodu przywodzi na myśl jedno z kluczowych zadań Snapchata, Historie, stały się faktem kilka dni temu. I patrząc na ilość wpisów popularnych obserwowanych przeze mnie użytkowników śmiem twierdzić, że przyjęły się one naprawdę dobrze. Przy nich dzisiejsza nowość może wyglądać dość biednie, ale myślę ze wszyscy miłośnicy przerabiania zdjęć będą wniebowzięci. W końcu bowiem można zapisać zedytowane zdjęcie bez konieczności ich publikowania.

Nie jest to rozwiązanie idealne i rzekłbym, że na tle tego co oferuje nam chociażby VSCO (swoją drogą przypominam, że sprawdziliśmy ostatnio dla was czy warto kupić płatne zestawy filtrów do aplikacji), wypada dość… biednie. Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli ktoś nie korzysta z żadnych konkurencyjnych rozwiązań, albo po prostu jest miłośnikiem filtrów i narzędzi które ma w swojej ofercie Instagram, powinien być usatysfakcjonowany.

By skorzystać z zaproponowanych w najświeższej odsłonie aplikacji nowości, należy — co naturalne — rozpocząć przygodę od edycji zdjęcia. Czy to importowanego z biblioteki naszego urządzenia, czy robionego bezpośrednio z poziomu aplikacji — to nie jest istotne. Od razu jednak uprzedzam, że sam wybór filtra jest niewystarczający — należy ruszyć dalej i skorzystać także z dodatkowych narzędzi. Chociaż z moich prób wynika, że choćby minimalne zmiany któregokolwiek z parametrów wystarczą, by już móc spokojnie zapisać zdjęcia w bibliotece naszego urządzenia.

Niestety, jak wspomniałem na starcie, nie dostaliśmy jeszcze szkiców z prawdziwego zdarzenia — czyli chociażby takich, które mamy w VSCO, gdzie w dowolnym momencie możemy wrócić i poprawić co nam się zamarzy. Próbując jednak wrócić do głównego widoku, aplikacja pyta, czy odrzucić zmiany. Jednocześnie też informuje, że jeżeli teraz powrócimy, zmiany zdjęcia zostaną odrzucone — sami więc musimy zadecydować, czy chcemy je zachować, czy odrzucić. Zachowując — fotografię w widzianej przez nas teraz formie odnajdziemy w naszej bibliotece. Warto mieć jednak na uwadze, że Instagram pewne zmiany wprowadza falami i nie u wszystkich wszystkie te funkcje muszą być już dostępne, a także działać poprawnie.

Z pewnością nie jest to zmiana na miarę tej, którą przedstawiono nam raptem kilka dni temu. Widać jednak, że twórcy platformy małymi kroczkami chcą w końcu ułatwić korzystanie z niej markom i agencjom je obsługującym — może niebawem doczekamy się nareszcie planowania wpisów i innych dodatków, o których marzenia snute są już od dłuższego czasu.

Do
góry