Instagram zaczyna promować historie w zakładce „Odkrywaj”

2

Instagram w ostatnich tygodniach ma bardzo dużo uwagi — nie bez powodu zresztą. Myślę że wielu z Was czytając o Historiach które zaprezentowali na początku sierpnia poczuło się, jakby czytało o zmianach w innym komunikatorze. Tak, trudno nie skojarzyć dobowych relacji z uwielbianym Snapchatem. Patrząc na to jak obserwowani przeze mnie użytkownicy bombardują swoich fanów zestawem materiałów mogę spokojnie założyć, że pomysł się przyjął — choć trudno mi powiedzieć, czy dublują treści ze Snapchatem, czy po prostu zrezygnowali z jednego medium. Jedno jest pewne, Historie na Instagramie rosną w siłę, a twórcy platformy robią wszystko, by te stały się jeszcze popularniejsze.

Korzystacie z zakładki Odkrywaj? Tak, tej która w wydaniu przeglądarkowym  nie zachwyca i podrzuca nam wyłącznie profile godne obserwowania, a nie prace, które potencjalnie przykułyby naszą uwagę. W aplikacji jednak wygląda ona nieco inaczej — widzimy tam cały zestaw filmów i zdjęć, na samej górze zaś automatycznie odtwarzany jest w większej formie materiał wideo, który ma szansę trafić w nasze gusta. To rozwiązanie które panuje tam od kilku tygodni, ale w związku z przedstawieniem przez serwis nowej funkcji — najwyższy czas na zmiany, które u niektórych użytkowników już obowiązują. Inni, jak to zwykle bywa, będą musieli jeszcze chwilę poczekać, ale jest to kwestia najbliższych kilkudziesięciu godzin, także spokojnie.

Nowe rozwiązanie, jak zwykle, bazować będzie na tematach które nas interesują. I otrzymamy zestaw Historii w formie… a jakże inaczej — kolorowych awatarów ich twórców na górze doskonale wszystkim znanej zakładki. Czyli spójność interfejsu zostanie w pełni zachowana, a wszystko to co widzimy (widzieliśmy?) tam dotychczas zostanie przez nie zepchnięte kawałek niżej.

Oficjalne dane udostępnione przez twórców serwisu mówią, że 1/5 aktywnych użytkowników regularnie zagląda do zakładki „Odkrywaj”. Dodanie tam polecanych materiałów opartych o najświeższą funkcję oferowaną przez aplikację nie powinno zatem nikogo dziwić. Najbardziej zdumiewa to, że nie zadbali o to już na jej starcie. Patrząc jednak na celność tematów które zawsze tam znajduję, liczę, że odkryją przede mną odrobinę magii związanych ze świeżą funkcjonalnością. Obecnie bowiem nasza relacja jest dość trudną.

Zmiany, tak jak wyżej pisałem, dostępne są już dla wybranych użytkowników. Kolejni otrzymywać je będą falami, musimy się zatem uzbroić w jeszcze chwilę cierpliwości.

Źródło: TechCrunch

Do
góry