Instagram wprowadza na rynek nowy komunikator o nazwie „Threads”!

0

instagram

Telegram, WhatsApp, Messenger, iMessage, Skype… to tylko kilka najpopularniejszych komunikatorów z których korzystają moi znajomi. Każda aplikacja służy do tego samego, różnią je detale, ale każdy wybrał już kiedyś „tą jedyną” i jej pozostaje wierny. Efekt? Chaos i rozmowy porozrzucane po różnych usługach. A jeśli myśleliście, że na rynku komunikatorów nie ma już miejsca na nowych graczy, dzisiejszy news może skutecznie podważyć ten sposób myślenia. Nową aplikację szykuje dla nas… Instagram. Skoro Facebook może mieć swojego Messengera, to dlaczego nie stworzyć dedykowanego komunikatora dla serwisu na którym agregujemy nasze zdjęcia i Stories?

Brzmi jak żart, prawda? A jednak nim nie jest. Facebook mógłby przecież połączyć Instagram z Messengerem. Z punktu widzenia użytkowników byłoby to logiczne. Niestety, gigant z Menlo Park ma jednak inne plany. Wygląda na to, że porażka komunikatora Instagram Direct, który nigdy tak na prawdę nie doczekał się oficjalnego wydania, nie była wystarczająco bolesna. Serwis The Verge właśnie doniósł o tym, że na rynku pojawi się zupełnie nowy komunikator, będący osobną aplikacją zsynchronizowaną z Instagramem. Ma on nosić nazwę „Threads” i w wielu aspektach przypominać… Snapchata.

Nowa aplikacja ma bazować na grupie „bliscy znajomi”, którą znamy z Instagrama. Będzie to więc komunikator stworzony o kręgu bliskich przyjaciół, którzy niemal przez całą dobę pozostają w kontakcie i dzielą się ze sobą wieloma informacjami. Aplikacja pozwoli udostępniać grupie takie informacje jak nasze położenie, poziom naładowania baterii lub prędkość (jeśli akurat się przemieszczamy). Nie zabraknie też rozwiązań znanych z Instagrama, czyli możliwości przesyłania sobie zdjeć, tekstu i filmów, opatrzonych odpowiednimi dodatkami.

Wydaje mi się, że nowa aplikacja to odpowiedź na działania Snapchata, który całkiem niedawno rozszerzył listę swoich usług o tzw. „Snap Map”, czyli mapy z lokalizacją bliskich znajomych. Instagram czuje też na plecach oddech TikToka dlatego osoby odpowiedzialne za rozwój platformy muszą myśleć o funkcjach, które trafią do nastolatków. Dywersyfikacja usług to znak naszych czasów i chyba muszę pogodzić się z tym, że dla świata mediów społecznościowych nie ma czegoś takiego jak „nadmiar komunikatorów”…

źródło: The Verge

Do
góry