Kolejna seria gier wraca w nowej odsłonie na urządzenia mobilne

2

dungeon_keeper_announcement

Sentyment jest uczuciem, które baaardzo ułatwia sprawę marketingowcom. Bo tak naprawdę nie potrzebuję specjalnych reklam tytułów, w które zagrywałem się przed laty — czy to z czystej ciekawości jak wypadła nowa wersja, czy najzwyklejszej w świecie tęsknoty, sięgam po wydane na współczesne urządzenia klasyki. Tak było z Alien Breedem, zepsutym w świeżej odsłonie Baldur’s Gatem czy całym zastępem przygodówek jak Broken Sword czy Syberia. Dużo gorzej wypadły nowe gry ze starymi bohaterami, jako chłopiec do bicia niech posłuży Dizzy, który był dla wszystkich ogromnym zawodem. Electronic Arts na trwających właśnie w Kolonii targach Gamescom ogłosili, że już za kilka miesięcy możemy spodziewać się powrotu kolejnej z wielkich serii. Tym razem padło na Dungeon Keeper.

dk-1

Pierwsza część gry pojawiła się na komputerach stacjonarnych w 1997 roku i niemal od razu zawładnęła sercami graczy na całym świecie. Humorystyczna produkcja strategiczna, w której jako demon budowaliśmy i zarządzaliśmy podziemnymi jaskiniami, przy okazji starając się nie dać wejść na głowę przybyszom z powierzchni lądu. Miks gry ekonomicznej ze strategią typu tower defence spod dłuta jednego z wizjonerów branży — Petera Molyneux, który dwa lata później doczekał się kontynuacji. I niestety na lata o serii zrobiło się cicho, aż do teraz, kiedy Electronic Arts ogłosili, że nad nową odsłonę jednej z najzabawniejszych strategii pracuje właśnie studio Mythic.

dk-7

Gra ma pojawić się jeszcze tej zimy, ale już teraz obiecano nam robiącą wrażenie grafikę, zabawę w której zmierzymy się zarówno ze sztuczną inteligencją (PvE) jak innymi graczami (PvP). Po raz kolejny będziemy musieli udowodnić, że „dobrze jest być złym” — i nie wiem czy to aby na pewno słuszne postrzeganie sprawy, ale jestem gotowy, ba, wręcz nie mogę się doczekać!

dk-2

Nowa odsłona Dungeon Keepera będzie dostępna zarówno na dużych jak i małych ekranach urządzeń z iOS (iPad, iPhone, iPod Touch) oraz na sprzętach z Androidem. Cena jeszcze nie jest znana, ale mam cichą nadzieję, że będzie wynosiła więcej niż 5$. Nie dlatego, że lubię wydawać pieniądze bez opamiętania. Po prostu liczę na to, że ten powrót się uda i nie będzie kolejnym free2playowym doświadczeniem bazującym na sentymencie. A skoro Electronic Arts tak bardzo w ostatnich tygodniach dbają o ocieplenie swego wizerunku, to może być niezła okazja.

Źródło: ElectronicArts.

Do
góry