Czy możemy już dać sobie spokój z ProteGO Safe?

0

Myślę, że kwota 7 milionów złotych przeznaczona na stworzenie i rozwój aplikacji mobilnej to marzenie niejednego polskiego start-upu. Przekonanie inwestorów do swojego pomysłu nie jest jednak proste, a pierwsze sygnały o niepowodzeniu mogą przekreślić jego dalsze finansowanie. W świecie prywatnych biznesów nieudane lub w jakiś sposób nietrafione projekty są w końcu zamykane. Wygląda jednak na to, że finansowanie aplikacji z publicznych pieniędzy rządzi się swoimi prawami. Mimo że dane jasno pokazują, że aplikacja ProteGO Safe nie sprawdza się na polskim rynku, rząd postanowił zainwestować w nią kolejne 2 miliony złotych.

Jak donosi RMF FM, platforma mająca wspierać Polaków w walce z pandemią COVID-19 będzie dalej finansowana. Do tej pory wydano na nią już 5 milionów złotych. W drodze są 2 kolejne miliony. Problem polega na tym, że ProteGO Safe prawie w ogóle nie przyczynia się do skutecznego identyfikowania ognisk koronawirusa.

Liczby nie kłamią

Przyjrzyjmy się danym na które powołuje się RMF FM. W ciągu 9 miesięcy aplikację pobrało 1,9 miliona osób. To niespełna 5 % Polaków, a trzeba pamiętać o tym, że nie mamy informacji o tym, ile osób wciąż posiada aplikację w swoim telefonie. Liczba instalacji nie jest jednak największym problemem. Uznajmy, że wynik na poziomie niespełna 2 milionów nie jest wcale taki najgorszy. Problem leży gdzie indziej.

Aplikacja ProteGO Safe ma informować użytkowników o tym, że mieli kontakt z zarażonymi osobami. Jak to działa? Jeśli ktoś zachoruje, powinien zapisać informację o symptomach choroby w ProteGO Safe. Aplikacja za pomocą łączności Bluetooth zidentyfikuje urządzenia znajdujące się w pobliżu tego, z którego wyszło zgłoszenie. W ten sposób osoby, które mogły mieć kontakt z zarażonym otrzymają stosowne powiadomienie. I tu dochodzimy do głównego problemu ProteGO Safe. Przez 9 miesięcy działania aplikacji w Polsce zgłoszono za jej pomocą nieco ponad… 3,8 tysięcy zakażeń. To około 422 przypadki dziennie! Przypomnę, że liczba zakażonych w Polsce to obecnie ponad 1,7 miliona osób.

Gdyby za ProteGO Safe stali prywatni inwestorzy, managerowie projektu musieliby zapewne regularnie raportować swoje wyniki. Wybaczcie to uproszczenie, ale wydaje mi się, że przeszło 1800 złotych za pozyskanie 1 zgłoszenia w aplikacji to kwota, którą trudno byłoby obronić przed jakimkolwiek zarządem…

Niefortunne porównanie

Na rządowej stronie informującej o ProteGO Safe czytamy:

Brytyjski resort zdrowia oszacował, że tamtejsza – NHS COVID-19 app – zapobiegła około 600 tysiącom nowych infekcji.

Abstrahując od tego, że wspomnianą aplikację pobrano 21,63 miliona razy, udało mi się również dotrzeć do informacji o liczbie alertów wysłanych za pomocą NHS COVID-19. Było ich 1,7 miliona. Z kolei użytkownicy zgłaszali niepokojące symptomy ponad 1,4 miliona razy. Sami oceńcie, czy powoływanie się na brytyjski odpowiednik ProteGO Safe nie jest przypadkiem „drobnym” nadużyciem…

Aplikacja ProteGO Safe zaliczyła wpadki już w pierwszych tygodniach działania. Pojawiły się wątpliwości związane z bezpieczeństwem i prywatnością. Nawet jeśli udało się je rozwiązać, statystyki jasno pokazują, że Polacy nie są chętni do korzystania z platformy stworzonej przez rząd. Rozumiem ideę jaka przyświecała temu projektowi, ale nikt na siłę nie zmusi ludzi do korzystania z aplikacji. A jeśli liczby jasno pokazują, że ProteGO Safe nie jest skuteczne, 2 kolejne miliony wydane na ten projekt to nic innego jak zaklinanie rzeczywistości.

Do
góry