Kontrowersje z aplikacją Kwarantanna domowa. Co na to jej twórcy?

0

kwarantanna domowa

Od 1 kwietnia 2020 do odwołania, wszystkie osoby objęte obowiązkową kwarantanną związaną z pandemią koronawirusa zobowiązane są do korzystania z aplikacji mobilnej pozwalającej na monitorowanie i sprawdzanie, czy dana osoba rzeczywiście stosuje się do obostrzeń. Kwarantanna domowa, dostępna na Androida i iOS od początku swojego działania wzbudza wiele zainteresowania — głównie ze względu na obawy o bezpieczeństwo i podejrzenia inwigilacji obywateli przez służby. Teraz głos w sprawie zabierają twórcy, którzy odpowiadają na zarzuty branży i uwagi samych użytkowników.

Na początku warto przypomnieć, że z aplikacji Kwarantanna domowa nie skorzystamy, dopóki nie pojawimy się w systemie. Jej aktywacja i sprawdzenie podstawowych funkcji dla osoby nie objętej kwarantanną nie jest możliwa, choć jak informują twórcy, były próby wymuszenia dostępu do niej z ominięciem procesów rejestracyjnych, czy podszywania się pod osoby nią objętymi. Nie zabrakło też nieco sprytniejszych obywateli, którzy chcieli obejść obowiązujące ich ograniczenia poprzez wykorzystywanie aplikacji do oszukiwania GPS:

Do naruszeń dochodzi niemal każdego dnia. Setki osób próbują pobierać aplikacje typu „fake GPS”, ale jest to przez nas skutecznie blokowany proceder. Część z tych działań zapewne było realizowanych ze strony blogerów IT i dziennikarzy branżowych, którzy chcieli wykazać, że aplikację można łatwo oszukać. Jednak nie jest to takie proste. Przeciętny użytkownik nie jest w stanie takich zabezpieczeń ominąć.

– komentuje Sebastian Starzyński, założyciel i prezes zarządu TakeTask S.A.

Wiele kontrowersji wzbudza konieczność przesyłania za pomocą aplikacji zdjęcia twarzy, a wraz z nim danych lokalizacyjnych. W taki sposób weryfikowane jest, czy objęta kwarantanną osobą rzeczywiście znajduje się w podanym przy rejestracji miejscu i czy to rzeczywiście jest ona. W nowoczesnych smartfonach operacje związane z przetwarzaniem danych mogą być prowadzone bez wysyłania ich na zewnętrzny serwer, lecz z okazji dużej bazy użytkowników (ponad 300 tys.) korzystających z całej masy różnych urządzeń, zdecydowano się na konieczność przesyłania danych.

Kontrowersje z aplikacją Kwarantanna domowa. Co na to jej twórcy?

kwarantanna domowa

Przetwarzanie danych na telefonie ma też dodatkowe konsekwencje, które wymagałyby dodatkowych zabezpieczeń. Ktoś mógłby podmienić swoje zdjęcie na fotografię żony i poprosić, aby ona się zalogowała za niego. Prowadząc centralną bazę, utrudniamy wiele potencjalnych prób oszukania systemu. Zależało nam na tym, aby był on możliwie szczelny i wydajny jednocześnie.

— dodaje Marek Mróz, współzałożyciel i CTO spółki

Wiele się mówi na temat uprawnień, jakie aplikacja wymaga od użytkownika. Dostęp do aparatu, pamięci, lokalizacji, czy latarki, czy mikrofonu. Dane pochodzące z urządzeń mobilnych trafiają do TakeTask, ale jak informują twórcy, służą one tylko i wyłącznie do realizacji działań aplikacji i nie są wykorzystywane w inny sposób. Są one w posiadaniu Ministerstwa Cyfryzacji i mogą być przez nie przechowywane przez okres sześciu lat od chwili dezaktywowania aplikacji.

Źródło: informacje prasowe

Do
góry