Mapy Google nareszcie nadrabiają duży brak. Jednak przyjdzie nam jeszcze uzbroić się w cierpliwość

2

O tym że Mapy Google są usługą niezwykle potężną — nikogo raczej nie trzeba przekonywać. O tym, że ich nawigacja działa — też. Ale każdy kto korzystał z konkurencyjnych produktów w tym segmencie, prawdopodobnie doskonale wie, że do ideału jej brakuje naprawdę dużo. Planowanie tras — to jedno. Ja natomiast mam zawsze duży problem z komunikatami które mi serwuje, może to kwestia przyzwyczajenia, ale znacznie wygodniej jeździ mi się z NaviExpertem, mimo że też on nie jest pod każdym względem idealny (tak, tak, ten interfejs pamięta jeszcze bardzo zamierzchłe czasy i nie ma nic wspólnego z tym, jak teraz buduje się aplikacje). Jedną z opcji której w Mapach Google użytkownicy domagali się latami były informacje o obowiązujących w danym miejscu limitach prędkości. I najwyraźniej ich prośby nareszcie zostały wysłuchane!

Zobacz też: Mapy Google już w nowej odsłonie. Zakładka „dla Ciebie” dostępna dla wszystkich

Nie jest to pierwszy raz, kiedy słyszymy wzmiankę o tym, że Mapy Google podczas nawigacji będą nas informować o obowiązujących na danym terenie limitacj prędkości. San Francisco i okolice mogą się cieszyć ich dobrodziejstwem od 2017 roku — i kiedy większość straciła już nadzieję na więcej, coś się w sprawie zaczęło ruszać. Mieszkańcy różnych regionów Stanów Zjednoczonych zaczęli informować o tym, że i u nich takowe są dostępne — i jak informuje Android Police, prawdopodobnie nie ma to związku z regionalizacją, a po prostu aktywacją tego na koncie poszczególnych użytkowników. Warto też wspomnieć, że w ostatnich dniach nie doczekaliśmy się żadnych aktualizacji dla aplikacji — więc zmiany te leżą po stronie serwera.

mapy google

Zobacz też: Mapy Google zintegrowane z Asystentem. Wygodne wydawanie komend podczas jazdy

Nie wiadomo jak długo nowości te ograniczone będą wyłącznie dla drugiej strony oceanu atlantyckiego — mam jednak cichą nadzieję, że kwestią kilku najbliższych miesięcy jest dotarcie informacji dotyczącej obowiązujących limitów prędkości także i do nas. Prawdopodobnie wszyscy kierowcy i tak dzielnie śledzą znaki drogowe związane z ograniczeniami — ale jako że te informacje nie zajmują na ekranie zbyt wiele miejsca, a pozwalają dodać odrobinę spokoju ducha — fajnie, jak są widoczne. Stąd te wszystkie wieloletnie prośby w stronę Google… mam cichą nadzieję, że nareszcie zostaną wysłuchane, no bo ile można czekać? ;-)

Zobacz też: Google coraz bardziej kombinuje z mapami. Kolejna zmiana, której nie rozumiem

Źródło, obrazki:  Android Police

Do
góry