Microsoft Translator z trybem offline i tłumaczeniem obrazków oraz zdjęć

0


Microsoft bardzo ambitnie podchodzi do swoich mobilnych produktów regularnie wyposażając je w nowe funkcje oraz poprawiając i ulepszając te już dostępne. Jednym z ich ciekawszych produktów jest tłumacz, który trafił do Google Play oraz App Store pewien czas temu. Microsoft zaskoczył nas wtedy skrupulatnym podejściem i wsparcie dla najnowszych platform, np. Android Wear. Co przygotował tym razem?

Użytkownicy aplikacji ze smartfonami z Androidem otrzymali możliwość korzystania z tłumacza w trybie offline – bez dostępu do Sieci. Nie będą to dokładnie te same tłumaczenia, które uzyskujemy korzystając z usługi online, lecz bardzo zbliżone. Oparte są one o silnik „Deep Neural Network” mający zapewnić najbliższy naturalnemu poziom tłumaczeń. Na liście języków wspieranych przez funkcję obecny jest język polski. Oprócz niego dysponujemy dostępem do następujących języków: uproszczony chiński, francuski, niemiecki, włoski, portugalski, rosyjski, hiszpański i wietnamski.

Microsoft-Translator-1024x991

Użytkownicy iPhone’ów (oraz iPadów) uzyskali natomiast dostęp do nowości związanej z obrazkami. Zawartość zdjęć, grafik jest analizowana i obecny tam tekst jest tłumaczony pomiędzy wieloma językami. Lista jest znacznie obszerniejsza niż w przypadku tłumacza offline: uproszczony oraz tradycyjny chiński, czeski, duński, holenderski, angielski, fiński, francuski, niemiecki, grecki, węgierski, włoski, japoński, koreański, norewski, polski, portugalski, rosyjski, hiszpański, szwedzki i turecki. Funkcja ta działa podobnie do tej obecnej w aplikacji Google – możliwe jest umieszczenie w kadrze etykietki z tekstem, a aplikacja zdoła zastąpić frazę w oryginalnym języku jej przetłumaczoną wersją.

Naturalnie poziom tłumaczenia dokonanego przez aplikację będzie porównywalny do w innych podobnych usługach. Nadal do czynienia mamy z maszynami, które nie zawsze są w stanie zrozumieć odpowiedni kontekst. Mimo to, w sytuacjach awaryjnych szybkie odnalezienie tłumaczenia konkretnego słowa może okazać się dla nas jedynym ratunkiem i tak naprawdę właśnie w taki sposób najlepiej obecnie podchodzić do translatorów.

Do
góry