MIYAMOTO. Japońskie karty i trudne potyczki

0

miyamoto

Japońska sztuka skrupulatnego składania papieru — origami to coś, do czego nigdy nie miałem cierpliwości, ale zawsze byłem pod wrażeniem efektów, jakie mogą powstać z kawałka pospolitej kartki. Origami to także moje pierwsze skojarzenie po uruchomieniu MIYAMOTO — pierwszej gry Hideaki’ego Hanidy. Papierowa karcianka zabiera nas w daleką podróż do Japonii i pozwoli mierzyć się z samurajami, zawodnikami sumo oraz duchami i mocami zaczerpniętymi z legend Kraju Kwitnącej Wiśni. Przepis na idealną grę niemal gwarantowany — jednak jest jedna rzecz, która może sprawić wiele kłopotów. A chodzi o samą rozgrywkę.

Uruchamiając MIYAMOTO po raz pierwszy myślałem, że mam do czynienia z cyfrową wersją gry planszowej. Małe pudełeczko pod drzewem kwitnącej wiśni zawiera w sobie talię kart i pionków, które reprezentują postacie znane z historii Japonii. Od samurajów, poprzez ninja, roninów, czy zawodników sumo. Wszystko pięknie animowane i sprawiające wrażenie żywych. MIYAMOTO to turowa gra karciana, w której mierzymi się z trudnym przeciwnikiem. Sztuczna inteligencja naprawdę nie odpuszcza — nawet przy pierwszym pojedynku, który może sprawiać problemy. W zależności od osoby rozgrywającej turę, dostajemy szereg kart postaci i umiejętności, które przydzadzą się na polu bitwy. Cel jest jeden — jak najszybciej wyeliminować wroga. A możemy to zrobić zbijając punkty życia generałowi. Karty rzucamy na stół i w zależności od ich opisu spodziewać się możemy różnych efektów — katapulta zadaje obrażenia obszarowe, ninja atakuje na dwa pola do przodu, a burza obniża życie wrogów na dowolnym polu.

miyamoto

MIYAMOTO to piękna i kolorowa karcianka z elementami roguelike, jednak brakuje w niej jednej, podstawowej rzeczy

Jedyne do czego można się przyczepić to brak wprowadzenia z samouczkiem lub zasad gry, które w czytelny sposób zaprezentowały jak grać w MIYAMOTO. Pierwsza runda sprawiła mi sporo problemów. Nie miałem pojęcia, co dzieje się na ekranie i co należy robić — tym bardziej, że grę rozpoczynał przeciwnik zasypujący kartami, które w kilka ruchów wyeliminowały mnie z rozgrywki. Nawet teraz, kilka partii później mam problemy z oswojeniem zasad panujących na papierowych planszach MIYAMOTO. Bez porządnego samouczka lub rozbudowanego opisu kart ciężko się przebić przez rozgrywkę. Z drugiej jednak strony, satysfakcja z rozgryzienia zasad samemu jest naprawdę sporą — szkoda, że jej jeszcze nie odczuwam.

Gra jest dostępna w App Store, w wersji uniwersalnej, za 13,99 zł.

Ocena autora

Ocena 4-
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry