Monsters Ate My Metropolis — Najdziwniejsza karcianka jaką widziałem…

0

Zrzut ekranu 2015-08-20 o 00.22.49

W swoim życiu, przerobiłem już wiele karcianek na Androida jednak ta, którą poznałem dzisiaj, wychodzi poza wszelkie ramy powagi i jakiegokolwiek sensu. Jeśli chcecie poznać najbardziej absurdalną grę tego typu, koniecznie sprawdźcie Monsters Ate My Metropolis.

Po pierwszym uruchomieniu gry, z całą pewnością mogę stwierdzić, że ci, którzy nie przepadają za filmami anime i specyficznym japońskim humorem, mogą darować sobie instalację tego tytułu. Już sama muzyka i bohaterowie, których poznajemy na początku, wskazują, czego można spodziewać się dalej. Wybieramy pierwszego potwora i rozpoczynamy zabawę. Wybór nie jest jednak prosty. Do naszej dyspozycji jest między innymi: gigantyczny krab z łodzią na głowie, ogromny jednorożec oraz mops umieszczony w słoiku, przywierdzonym do robota. Takie tam, typowe postaci…

Zrzut ekranu 2015-08-20 o 00.16.40

Po wybraniu bohatera, przystępujemy do ataku na miasto. To, jak nie trudno się domyślić, nie jest po prostu zwykłą metropolią z kilkoma budynkami. W Monsters Ate My Metropolis jest ono po prostu… postacią składającą się z wieżowców i twarzy, która wyświetla się na jednym z dachów. Oczywiście sama walka, odbywa się za pomocą kart. Ataki, jakie zadaje, zarówno miasto, jak i nasz bohater (w moim wypadku upośledzony jednorożec…) są … cóż… mocno nieszablonowe.

Sama mechanika walki jest wyjątkowo prosta. Wybieramy kartę, na której zaznaczona jest siła. Przeciwnik robi to samo. Na ekranie pojawiają się odpowiednie animacje a my, co jakiś czas, musimy szybko naciskać wskazane na ekranie miejsce, aby dodać mocy naszej karcie. Nie ma tu właściwie nic trudnego. Cała gra opiera się właściwie na statystykach naszych kart i poziomie naszej postaci. Ta, z każdą wygraną walką zdobywa nowe punkty doświadczenia. Co ciekawe, jeśli w naszej talii, pojawią się karty, na których szczególnie nam nie zależy, możemy nimi nakarmić naszego podopiecznego. To naprawdę, jednak z najgłupszych karcianek w jakie grałem. Ma to jednak swój urok.

Zrzut ekranu 2015-08-20 o 00.16.20

Jeśli gry karciane, które wybieracie, nie muszą opierać się na złożonej rozgrywce i nie przeszkadza wam, że bliżej im do „wojny” niż „Magic The Gathering”, jak najbardziej polecam sięgnąć po Monsters Ate My Metropolis. Ten tyuł, broni się przede wszystkim poczuciem humoru. Gra, co chwilę, nagradza nas nową paczuszką wirtualnych kart, dlatego samo ich zbieranie a także obserwowanie zabawnych pojedynków, może dostarczyć nam dobrej zabawy.

Ocena autora

Ocena 4
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry