Najpiękniejsza gra na iOSa doczekała się godnej kontynuacji

8

Istnieją spore szanse, że czytając tę recenzję masz już spędzonych kilkadziesiąt godzin w świecie Infinity Blade. Odpowiednio wyposażyłeś swojego bohatera, wyćwiczyłeś swoje umiejętności walki mieczem, przedarłeś się przez zamek kilkukrotnie, aby w końcu pokonać God Kinga. Co teraz? Teraz nadeszło Infinity Blade II, a przygoda zaczęła się na nowo. Nawet, jeśli myślisz, że to coś złego to nie martw się, to coś bardzo dobrego.

Infinity Blade II kontynuuje wydarzenia z części pierwszej, jako Siris po zabiciu God Kinga chcemy uwolnić twórcę ostrza nazywanego w grze The Worker of Secrets. Co ciekawe już tutaj Chair pokazuje, że słuchało graczy i wzięło sobie do serca ich uwagi, bo w kontynuacji znajdziemy dużo więcej historii i to takiej, którą chcemy poznać. Nie będę zdradzał, co się wydarzy, ale będą nawet lekkie zwroty akcji i chwile, gdy podrapiecie się po głowie. Co ważne fabuła jest opowiadana przez scenki przerywnikowe, a każde wypowiadane zdanie to nie tylko dymek z tekstem na ekranie, ale prawdziwy głos aktora wydobywający się z naszego telefonu. Wiem, że może odrobinę przesadzam, ale naprawdę jest to rzadkość na smartfonach, a tutaj mamy poziom prawdziwych produkcji, za które w sklepie zapłacilibyśmy ponad 100 zł.

http://www.youtube.com/watch?v=blooun8ndUs

Zresztą to samo tyczy się oprawy audiowizualnej – Infinity Blade II wyznacza standardy i nie boi się porównań do żadnego tytułu. Na iPhonie 4S gra prezentuje się przepięknie i obawiam się, że do czasu części trzeciej możemy nie trafić na grę, która temu poziomowi dorówna. Gdzieniegdzie może trafić się jakaś słaba tekstura, ale poza tym wszystko jest ostre jak brzytwa, genialnie zaprojektowane i przede wszystkim opatrzone rewelacyjnym oświetleniem. Promienie słońca padające na niektóre miejsca potrafią wywołać efekt mimowolnego zachwytu i po prostu podziwiania, że takie coś udało się uzyskać na telefonie!

Najwięcej zarzutów było pod względem mechaniki walki i właśnie tutaj największe zmiany poczyniło Chair. Zamiast dokonywać rewolucji deweloper wziął pod lupę każdy pojedynczy element składowy i wprowadził w nim drobne zmiany, ale efekt końcowy mnie osobiście mocno zaskoczył. Walka jest teraz bardziej strategiczna, angażująca i przede wszystkim głębsza. Przeciwnicy występują w większej różnorodności, a to samo w sobie oznacza więcej czasu na poznanie i nauczenie się ich wszystkich umiejętności. Broń można teraz ulepszać, a nawet zamienić oklepany zestaw miecz + tarcza na coś bardziej nowoczesnego – podwójne ostrza lub ciężkiego, jak choćby dwuręczny młot.

Dodatkowo przy każdym pojedynku otrzymujemy specjalne zadanie (za dodatkowe punkty doświadczenia), które zachęca nas do zmiany strategii i próbowania różnych rozwiązań. Na początku myślałem, że to się nie sprawdzi, ale z czasem i wraz z rosnącym znużeniem powtarzalnością uznałem to za minigrę wewnątrz samej rozgrywki i na nowo zacząłem się świetnie bawić.

Rozwiązano również problem z powtarzalnością samej wędrówki i chodzeniem w kółko po tej samej okolicy. Samo otoczenie podczas walki się zmienia, bo wraz z postępami w grze otwieramy nowe przejścia do zbadania. To powoduje, że dość szybko mamy kilka ścieżek do wyboru i często będziemy potrzebowali przynajmniej kilku odrodzeń, by zbadać je wszystkie. Zresztą to samo tyczy się głównych przeciwników – tak, tym razem to nie jest jeden God King, a aż 4 bossów stanie nam na drodze.

To, co należy docenić w Infinity Blade II to projekt samej gry i doskonałe połączenie rozgrywki z elementami mechaniki. Nigdy nie czujemy się tutaj zagubieni, ale z drugiej strony nie mamy tu do czynienia z magiczną ręką prowadzącą nas w wyznaczonym kierunku. To nasz wybór, jak będziemy grać, ale Infinity Blade II potrafi nas zachęcać i delikatnie wskazywać, że może już czas zmienić ekwipunek, czas wydać pieniądze, czas pokonać tego bossa. Rzadko, która gra na iPhonie jest dopracowana z taką pieczołowitością, naprawdę trudno tego nie docenić. Szczególnie, że Chair posłuchało praktycznie wszystkich narzekań graczy i uczyniło z Infinity Blade II doznanie lepsze i mniej nużące od swego poprzednika.

Czy warto?

To jedna z najlepszych gier na iOSie, w które udało mi się zagrać. Nie chodzi tylko o oprawę czy dopracowanie, ale po prostu Infinity Blade II pokazuje, że na smartfonach możemy również ujrzeć pełnoprawną produkcję z przepiękną grafiką, świetną mechaniką i pchającą nas do przodu historią. Jasne, cena jaką nam przyjdzie zapłacić jest bardzo wysoka – 5,49 Euro, ale gwarantuję, że nie będziecie żałować ani jednego wydanego centa. To po prostu zupełnie inne doznanie niż te wszystkie proste gry dostarczające rozrywki w małych dawkach, z których iPhone słynie.

Link do aplikacji.

Do
góry