Najsłodszy blog z aplikacją na Androida oraz iOS!

0

Niespecjalnie udany ze mnie cukiernik, ale bloga Moje Wypieki to nawet ja kojarzę. Co jakiś czas zaglądam by zobaczyć jakie cudeńka tym razem autorka stworzyła — ciekawe, że z każdym rokiem widać jak jej zdolności i sztuka przedstawiania efektów pracy rosną. Blog zresztą też, bo doczekał się on aplikacji mobilnych — od kilku tygodni była wersja dla urządzeń z Nadgryzionym Jabłkiem, a przed weekendem zadebiutowała też jej wersja dla Zielonego Robota. Czy jest równie słodko i stylowo jak wówczas, kiedy odwiedzamy serwis bezpośrednio w przeglądarce?

Po odpaleniu Moich Wypieków poproszeni jesteśmy o chwilę cierpliwości, zatwierdzając przyciskiem „ok” pobieramy bazę ponad 200 megabajtów zdjęć i przepisów. Nie mam specjalnie wolnego połączenia internetowego, ale ściąganie tych wszystkich treści trwało trwało niezwykle długo — na całość przyszło mi poczekać dobre ponad pół godziny. Nie należę do najbardziej niecierpliwych osób na świecie, ale przyznacie chyba, że to lekka przesada?

Dalej przede mną stanęła cukierkowo-różowa lista kategorii, w której mogłem przebierać — od babeczek, przez chleby, torty, na smakołykach okolicznościowych jak Boże Narodzenie czy Halloween kończąc. W każdej z nich zaś znalazło się wiele przepisów, wzbogaconych pięknymi fotografiami oraz poradami.

By się w tym wszystkim nie pogubić, w prawym górnym rogu znalazło się miejsce dla ikonek pozwalających dodać wpis do ulubionych lub składniki do listy zakupów. Na dolnej belce zaś szybki dostęp do kategorii, ulubionych przypisów, zakupów oraz informacji na temat aplikacji.

Całość prezentuje się bardzo smakowicie — choć nie rozumiem, dlaczego projektanci postawili na różowe tło. Klasyczna biel, wszechobecna zresztą na blogu, prezentuje się o wiele lepiej, niż mdłe tło aplikacji. Nie wiem jak sprawa ma się w przypadku tabletów, ale po wydzieleniu wszystkich stałych szerokości dla fotografii, belek nawigacyjnych i z tytułami, na samą treść przepisu zostaje zaledwie połowa wysokości ekranu, co w przypadku małych smartfonów może być problematyczne — tym bardziej, że nie da się zmienić wielkości czcionki.

Niesamowity blog dorobił się dedykowanej aplikacji, która pozwoli wszystkie zawarte na stronie przepisy trzymać zawsze w kieszeni — nawet bez dostępu do sieci. Jak wynika z komentarzy na stronie, ludzie są zachwyceni i czym prędzej poinstalowali na swoich urządzeniach mobilną wersję słodkich przepisów. Mi brakuje komentarzy, w których czytelnicy dzielą się swoimi doświadczeniami oraz opcji dostosowania pewnych elementów do własnych potrzeb, ale mimo wszystko doceniam trud, zespolenie z bazą danych bloga i możliwość trzymania tego ogromnego, ponad tysięcznego, zestawu przepisów w kieszeni. Aplikacja jest dostępna za darmo zarówno w Google Play jak i AppStorze.

  

Do
góry