Nie trać czasu na robienie zakupów. Jest na to applikacja!

2

Czego nie lubią robić mężczyźni? Takich czynności można by pewnie wymienić całą listę, istnieje jednak jedna taka rzecz, która jest wyjątkowo w niesmak męskiej części społeczeństwa – zakupy odzieżowe. Bez względu na to, czy robimy je z myślą o sobie czy naszej partnerce, wyjątkowo ciężko nam się za nie zabrać. Wiedzą o tym także sklepy, dlatego wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów i poza sklepami internetowymi przygotowują dedykowane aplikacje swoim markom. Dziś test programów: Reserved, Zara, Pull&Bear, Bershka oraz H&M.

Reserved – przede wszystkim schludnie.

Aplikacja sieci Reserved z pewnością należy do grona dobrze zaprojektowanych. Zaraz po uruchomieniu programu, naszym oczom ukazuje się ekran powitalny, który po chwili zmienia się w stronę domową. Tam albumy zdjęć ze stylizacjami przygotowanymi  z myślą o obecnej kolekcji. Dla każdego coś dobrego – albumy zostały przygotowane z myślą o paniach, panach oraz dzieciach.

Druga zakładka to Katalogi. Towar został wygodnie pogrupowany na cztery kategorie – ona, on, dziewczynka, chłopiec – po wybraniu interesującej nas kategorii możemy zobaczyć kolejną listę, tym razem dzielącą garderobę na poszczególne elementy jak: bielizna, kurtki, t-shirty itp. Wybór grupy wprowadzi nas do listy dostępnych produktów. Możemy zobaczyć ich zdjęcia, cenę oraz dostępne rozmiary. Do ideału brakuje tylko stanu towaru z najbliższych sklepów oraz możliwości zamówienia wybranej rzeczy. Jeżeli jakieś ubranie wyjątkowo nam się spodobało, możemy je dodać do ulubionych, dzięki czemu przy późniejszej wizycie w sklepie, szybciej znajdziemy to, czego szukamy.

Trzecia zakładka to Sklepy. Dzięki auto-lokalizacji, aplikacja pokaże nam sklepy Reserved w naszej okolicy. Dalej mamy Ulubione, gdzie znajdziemy naszych odzieżowych faworytów oraz Więcej. Na ostatniej karcie możemy zapoznać się z aktualnościami oraz panującymi obecnie trendami, przejrzeć nowości strefy klienta, zapisać się do newslettera oraz skontaktować się z obsługą.

ZARA – równie schludnie, a ponadto funkcjonalnie.

Na brak dedykowanej aplikacji nie mogą także narzekać klienci sieci ZARA. Program tego sklepu, podobnie jak jego poprzednik również charakteryzuje się nienagannym wyglądem, choć w Reservedzie czułem się nieco lepiej.

Na pierwszej karcie – asortyment podzielony na kategorie. Nowości, kobieta, mężczyzna czy dzieci to tylko niektóre z dostępnych pozycji. Po wybraniu interesującej nas grupy, podobnie jak w Reservedzie – lista poszczególnych elementów garderoby. Dalej, analogicznie – zdjęcia produktów. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Poza tym, że w Zarze przeglądniemy asortyment, możemy go także zamówić. W tym celu wybieramy interesujący nas kolor, rozmiar, sprawdzamy cenę, a by być nieco bardziej przekonanym do zakupu, istnieje także opcja obejrzenia dodatkowych zdjęć.

Kolejna karta – Checkout – to wirtualny koszyk z naszymi zakupami. Dalej mamy Stores – czyli listę salonów w okolicy, a na końcu – Profile – gdzie możemy edytować szczegóły swojego profilu. Tutaj jednak czeka na nas nie miła niespodzianka. Ta karta niestety nie została spolszczona.

Pull&BearBershka – bliźniacze rodzeństwo ZARY.

Ponieważ zarówno ZARA jak i Pull&Bear oraz Bershka pochodzą od tego samego dystrybutora, ich aplikacje wyglądają niemal, że identycznie. Charakteryzują się zbliżonym układem, a różni je tylko dostępny asortyment.

H&M – najładniejsza, ale najgorsza.

Niestety wygląd nie zawsze idzie w parze z funkcjonalnością. W porównaniu do poprzednich aplikacji, program przygotowany przez H&M wygrywa wizualnie, jednak przegrywa funkcjonalnością.

Pierwsza karta aplikacji, to dostępne katalogi. Możemy obejrzeć najnowszą kolekcję, propozycje stylizacji, a także filmy prosto ze szwalni sieciówki. Niestety nijak ma się to do szybkiego „ogarnięcia” tego, co obecnie w H&M znajdziemy na półkach.

Druga karta to Sklepy – analogicznie, auto-lokalizacja wskazuje nam najbliższe salony sieci. Dalej mamy Wiadomości – czyli najświeższe informacje z życia marki. Następnie Mój H&M gdzie znajdziemy m.in.: listę życzeń, do której właściwie ciężko coś dodać, kiedy nie wiemy co jest dostępne, a na sam koniec, karta Więcej gdzie znajdziemy pierwszą stronę w nieco innej formie, a w dodatku informacje o bonach upominkowych i możliwościach kontaktu z firmą.

Podsumowując – aplikacje marek odzieżowych, to w moim odczuciu – bardzo dobry ruch. Od kiedy mam je na swoim iPhonie, każda wizyta w centrum handlowym jest poprzedzona szybkim przeglądnięciem interesującej mnie kategorii we wspomnianych programach. Dzięki temu oszczędzam czas oraz pieniądze, ponieważ mogę szybciej sprawdzić czy interesujący mnie towar jest obecnie na wyprzedaży. Pobranie aplikacji polecam każdemu, zarówno paniom jak i panom. Wszystkie są bezpłatne.

Do
góry