Noir Syndrome, czyli 8 bitów, zagadka do rozwiązania i morderca do schwytania

0

2014-04-17_025827

Platformy mobilne przywróciły do życia produkcje z grafiką 8-bitową. Właściwie trudno nazwać to jakąkolwiek oprawą – rozmazane piksele zlepione w w kolorowe plamy to gratka dla koneserów, konserwatystów i zakochanych w swoim Commodore fanatyków. Ale komu przeszkadza grafika, gdy grywalność wręcz przykuwa do ekranu. I w tym właśnie rzecz. Czy Noir Syndrome to kolejny retro-narkotyk?

Noir Syndrome to dość nietuzinkowa bo detektywistyczna produkcja wpisująca się w schematy klasycznego kryminału. Oto bowiem detektyw z dużego miasta otrzymuje sprawę mordercy, którego musi schwytać. Oczywiście nie jest to proste. W grze zaczynamy praktycznie od zera i musimy przemierzyć odpowiednie lokacje, aby natrafić na trop przestępcy. Mamy określony limit czasu – każde odwiedzone miejsce go zmniejsza. Po upływie określonej liczby dni zabójca ucieka z miasta, a my przegrywamy.

Gra losowo generuje sprawę, którą będziemy się zajmowali, co jest w niej szczególnie niesamowite. Trudno bowiem trafić na dwie takie same rozgrywki. Za każdym razem kto inny jest podejrzanym, a naszym zdaniem jest wytropienie go. W tym celu będziemy korzystać z właściwie jednego przycisku – lupy, która zmusza naszego bohatera do zbadania okolicy, rozmowy z przechodniami czy innych czynności. Możemy tutaj handlować, włamywać się do szafek i pomieszczeń, a nawet strzelać. Przy czym trzeba zauważyć, że na ogół jedna kula równa się jednej ofierze, więc wyciągając rewolwer na dwóch przeciwników, mamy 50 proc. szans, że nie wyjdziemy z tego żywi.
image (1)
Nasze postępy są zapisywane w specjalnym notesie, gdzie możemy znaleźć wskazówki i wydedukować dalsze działania. Wszystko to nie wydaje się być jakoś szczególnie skomplikowane, choć w toku śledztwa okazuje się składać z całkiem rozbudowanych mechanizmów. Gra ma sporo do zaoferowania jak na niezależną produkcję w klimatach retro. Po każdej sesji podliczany jest nasz wynik, a dodatkową atrakcją są odznaki, które odblokowujemy w miarę wykonywania konkretnych czynności. Ot drobiazgi, a skutecznie motywują.
image (2)
Oprawa graficzna nie zachwyca, ale jest ona tutaj jedynie dodatkiem do klimatycznego, przytłaczającego nawet trochę gameplayu. Miłośnicy tego 8-bitowego stylu będą zachwyceni – pozostali już niekoniecznie. Całość okraszono równie archaiczną muzyką, która trąci trochę jazzem. Autor trzymał się konkretnej konwencji (lat .30 XX wieku i gangsterskiego klimatu USA) i w rezultacie powstał bardzo spójny (choć i specyficzny) produkt.
image (4)
Noir Syndrome to zdecydowanie jedna z bardziej oryginalnych produkcji w Google Play. Gra zmusza nas do myślenia, oferuje kilka nietuzinkowych rozwiązań i zaskakuje wciągającym gameplayem. To prawdziwa gratka dla fanów kryminałów, a także gier z dawnych lat. Pozostali mogą się lekko skrzywić na widok tej oprawy graficznej, ale zapewniam – po 15 minutach przestaniecie zwracać na nią uwagę. Za całość trzeba zapłacić ok. 9 złotych, ale jednocześnie nie musimy potem walczyć z żadnymi mikropłatnościami czy reklamami. Układ wydaje się zatem sprawiedliwy.

Ocena autora

Ocena 4
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry