Norton Mobile Security nie ma litości i blokuje smartfona po wyjęciu karty SIM

4

Ostatnio przekładam moją kartę SIM między redakcyjnym smartfonem, a prywatnym telefonem, który kupiłem niedawno. Raz się zapomniałem i uruchomiłem HTC bez karty SIM. Odkąd dostałem Nortona do recenzji, cały czas mam go zainstalowanego. Wykrył zniknięcie karty SIM i nie odpuścił. Nawet ponowne wsadzenie karty nie odblokowywało telefonu. Albo hasło, albo sms z zaufanego numeru telefonu. Super.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Podczas tamtej recenzji skoncentrowałem się głównie na widocznych na pierwszy rzut oka aspektach. To, co widać od razu – Norton sprawdza aplikacje pobierane i instalowane ze źródeł trzecich, blokuje dostęp do podejrzanych witryn i tak dalej. Pozwala także na automatyczną blokadę w przypadku kradzieży. Tego ostatniego aspektu nie doświadczyłem do tej pory. Do wczoraj.

Po uruchomieniu nie mogłem nawet wejść w ekran główny smartfona. Od razu na wejściu zostałem poinformowany o blokadzie. Norton był bezlitosny. Powiedział mi wprost – albo podajesz hasło, albo wymazuję wszystkie dane z telefonu. Aplikacja jest pod tym kątem genialna i rzeczywiście użyteczna.

Dla przypomnienia potrafi również blokować połączenia przychodzące, tudzież smsy. Myślę, że zwłaszcza klienci biznesowi powinni zainteresować się taką możliwością zabezpieczenia danych, bo to właśnie ich smartfony zawierają pliki związane z działalnościami firm. Pliki, których wyciek czy przez kradzież fizyczną, czy przez kradzież danych z pomocą malware, może spowodować spore straty finansowe.

Zapraszam więc jeszcze raz do tamtej recenzji, gdzie znajdują się wszelkie informacje na temat tego narzędzia.

Do
góry