Omega TFM — rytmiczne walki z odrobiną strategii

0

z01

W miniony czwartek obrodziło w znakomite tytuły. Na tyle dobre, że ich starsi, konsolowi bracia w weekend zeszli na dalszy plan, zamiast rozprawić się z rozgrzebamymi tam tytułami, cały czas poświęciłem mobilnej rozgrywce. Rano miałem przyjemność przedstawić wam Shadowmatic, teraz zaś przyszedł czas na rozróbę w prawdziwie rytmicznym stylu.

z02

W Omega: The first movement przyjdzie nam stawić czoła dziesiątkom uzbrojonych potworów, jednak tym razem nie w formie zręcznościówki ani bijatyki z krwi i kości. Najbliżej grze do RPG. RPG w którym po wyborze naszego ruchu spośród dość, jakby na to nie patrzeć, ubogiej palety (w niej znalazły się: atak, obrona, gromadzenie energii na cios specjalny), jego powodzenie w dużej mierze zależy od tego jak dobrze pójdzie nam w zręcznościowej sekwencji rytmicznej, w ramach której będziemy wklepywać komendy. Po wygranych potyczkach i zebranej tamtejszej „walucie” możemy zabrać się za ulepszanie naszego ekwipunku i bohatera — na tyle efektywnie i rozsądnie, aby nikt nie mógł nam podskoczyć.

z03

Aby odnieść sukces w Omega: The first movement przyda nam się nie tylko dobre wyczucie rytmu i rozsądne zarządzanie ulepszeniami, ale także odrobina strategii. Warto wiedzieć kiedy atakować, kiedy się bronić, a kiedy nadszedł czas na zebranie odrobiny energii by wykonać atak specjalny! A co kiedy uporacie się z dość krótką kampanią? Wówczas warto spróbować swoich sił w trybie surwiwalowym, który — uwierzcie na słowo — potrafi dać w kość dość szybko.

z04

Na dużo pochwał zasługuje sama oprawa zabawy. Jako że to gra rytmiczna, duży nacisk został położony na towarzyszącą jej ścieżkę dźwiękową. Odpowiada za nią IK-Sounds, których możecie kojarzyć z takich produkcji jak Cut the Rope 2 czy Mystery Expedition: Prisoners of Ice. Jednak sama muzyka to nie wszystko — wizualnie Omega: The first movement również nic nie brakuje. Estetyczny i kolorowy świat robi wrażenie — podobnie zresztą jak zestaw starannie wykonanych animacji, które towarzyszą niemal wszystkim akcjom jakie podejmujemy w grze. Jeżeli obawiacie się o sterowanie, to spokojnie — tutaj bez większych niespodzianek, ale też absolutnie bez najmniejszych problemów. Rytmiczne stukanie w ekran czy wybór akcji nie stanowią najmniejszych problemów.

z05

Omega: The first movement na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco biedne i minimalistyczne. Fakt, że nie jest to najbardziej rozbudowana produkcja z jaką spotkacie się na iOS, jednak warto dać jej szansę. Choćby za tak ciekawe połączenie gatunkowe. Gra dostępna jest w AppStorze w wersji uniwersalnej, która wyceniona została na 1,99 euro.

Ocena autora

Ocena 4
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry