Pixel Heritage to podróż przez pierwsze aparaty w telefonach komórkowych

0

Obecnie rywalizacja na polu smartfonów przebiega na wielu frontach. Jednym z nich są aparaty montowane w naszych komórkach. Coraz częściej możliwościami dorównują prostym lustrzankom, a dzięki ich możliwościom producenci reklamują swój produkt. Są wciąż jednak tacy, którzy lubią zdjęcia psuć, ograniczać, zapełniać szumami. Taki cel przyświeca aplikacji Pixel Heritage

W imię czego przebiega całe to psucie? Nostalgii do starszych modeli telefonów marki Nokia. Mamy więc starą Nokię 6610i z aparatem 0,1 Mpix, Nokię 6600 z 0,3 Mpix, 6630 z 1,3 Mpix i jako ostatnią Nokię N95 x 5Mpix. Wszystkich telefonów mamy 9. Do każdego dołączono krótką notkę opisująca jego aparat (lub aparaty w przypadku przedniej kamery) oraz ich najważniejsze możliwości, specyfikację. Same modele wykonano starannie, zadbano nawet o otarcia i zniszczenia w miejscach, w których owe telefony najczęściej się ścierały.

Niestety nie mamy dostępu do ustawień aparatu w poszczególnych modelach. Naciśnięcie jakiegokolwiek elementu obudowy spowoduje pstryknięcie zdjęcia. Po jego wykonaniu mam do dyspozycji parę filtrów psujących (tak na wypadek gdyby zdjęcie wyszło zbyt ładne) są to: randomly generated bad pixels, lens dust, hazy effect, extra noise. Tak przygotowane zdjęcie możemy zapisać w pamięci naszego telefonu albo udostępnić w sieć społecznościowej. Jest też oddzielna galeria samej aplikacji, wzorowana na tą jaką znamy z Symbianowych Nokii. I to właściwie tyle.

W Pixel Heritage wszystkiego jest mało, telefonów, filtrów, interakcji, opcji a jednak ma w sobie pewien urok. Zwłaszcza jeżeli ktoś pamięta czasy pierwszych aparatów i ekscytacji zdjęciami robionymi robionymi przez 0,1 Mpix. Jest to jedna z tych aplikacji, które instalujemy, bawimy się a potem o nich zapominamy. Mimo wszystko dobrze spełnia swoje zadanie, a dostępna jest za darmo.

    

Do
góry