Czy warto zapłacić za pełną wersję aplikacji Huji?

0

Wczoraj opisywałem tu aplikację 1998 Cam, która pozwala cofnąć się w czasie i zrobić zdjęcia wyglądające jak te z lat 90. Żółta data nadrukowana w rogu, nienaturalne kolory, przesunięcia i „plamy światła” to elementy, które można dziś dodać do obrazu cyfrowo. Efekt jest naprawdę świetny i wiele osób pamiętających tamte czasy na pewno zapragnie odnaleźć w piwnicy zakurzonego Polaroida lub Kodaka. Nie ukrywam, że mnie również udzielił się sentymentalny nastrój. Zamiast szukać starego aparatu postanowiłem wrócić do aplikacji Huji. Od 2018 roku nie zmieniła się ona chyba w ogóle. Tym razem postanowiłem jednak sprawdzić, co oferuje płatny wariant aplikacji, który można wykupić w ramach mikropłatności.

Wydatek na poziomie niespełna 5 złotych to połowa piwa kupionego w pubie. A ponieważ lockdown w branży gastronomicznej nadal trwa, mogłem pozwolić sobie na to szaleństwo i zapłacić za aplikację Huji w wariancie „pro”. Warto zauważyć, że nie mamy tu do czynienia z subskrypcją. Co prawda płatnych funkcji nie ma zbyt wiele, ale w dzisiejszych czasach deweloperzy lubią poszaleć z abonamentami. Tym razem wystarczy jednorazowa opłata. Już wyjaśniam, co otrzymujemy w zamian.

Twórcy Huji postawili na drobne detale, które tworzą klimat analogowej fotografii robionej tanimi (czasem nawet jednorazowymi) kompaktami. Główny interfejs oferuje nam jedynie możliwość podejrzenia obrazu w maleńkiej ramce imitującej wizjer, uruchomienie lampy błyskowej i włączenie wyzwalacza. Gdy zdjęcie zostanie wykonane, na ekranie pojawi się klisza z napisem „developing”, a cyfrowo wywołana fotka trafi do wirtualnego laboratorium. Głównym problemem darmowej wersji aplikacji jest to, że fotografie nie są automatycznie importowane do galerii w telefonie. Za każdym razem trzeba przejść do sekcji „lab” i dopiero tam możemy pobrać wybrane fotografie. Dopiero wersja pro rozwiązuje ten problem. Dodatkowo otrzymujemy też możliwość importu do Huji „zwykłego” zdjęcia zrobionego za pomocą. Obraz otworzony w aplikacji zostaje odpowiednio wystylizowany i przypomina analogowe fotki sprzed kilku dekad. Dodatkowo, na zdjęciach możemy dodać losowe efekty świetlne.

Ostatni bonus jaki otrzymujemy w zamian za kupienie płatnej wersji aplikacji to brak reklam. Czy warto wydać 4,99 zł na Huji w wariancie pro? Uważam, że to jak najbardziej uczciwa cena za drobne usprawnienia, które ułatwiają korzystanie z aplikacji jeśli często do niej zaglądacie.

Do
góry