Pocket Avenger – znakomita mieszanka gatunków, choć to kolejna gra o Zombies

0

za1

Jestem pełen podziwu jak niektórzy producencie potrafi tchnąć powiew świeżości w mocno eksploatowane gatunki. Czasem wystarczy dobry pomysł i odpowiedni zmieszanie kilku dodatkowych, a otrzymujemy naprawdę wciągający i ciekawy tytuł. Tak też jest z Pocket Avengers, który łączy w sobie elementy runnera, strzelanki i prostej zabawy w rozbudowę bazy.

Jak już wspomniałem Pocket Avenger to przede wszystkim runner. To na tym mechanizmie spoczywa główny ciężar zabawy. Dla graczy oznacza to zwłaszcza sporą obecność elementów zręcznościowych. Poza runnerem, drugim głównym elementem gry jest eliminacja Zombies. Używamy do tego broni palnej bądź też białej. Obie są dostępne podczas gry, w trakcie misji możemy się pomiędzy nimi dowolnie przełączać. Zabawę rozpoczynamy od wyboru bohatera. Dobrze się zastanówcie, nigdzie w grze nie spotkałem się z możliwością jego późniejszej zmiany. Kolejnym krokiem jest udanie się do naszej osady. Wraz z rozwojem gry będziemy mogli ją powiększać, na początku jednak jest to zaledwie kilka budynków. Poza okresowym generowaniem niewielkich ilość funduszy, pozwalają nam ona na zakup i ulepszenia broni, osłon itp.

pocketa2

Gdy jesteśmy gotowi, możemy wyruszyć w naszą pierwszą misję. Łącznie jest ich ponad 200, a konstrukcja mapy świata bardzo przypomina to co znamy z Pocket Army (w końcu to ten sam deweloper). Poza standardowym szlakiem mamy też misje specjalne z bossami. Niestety, nie udało mi się przystąpić do żadnej z nich, gra zatrzymywała się na etapie poszukiwania innych graczy. Standardowo do każdej z misji możemy powrócić, jednak już po jej wykonaniu, nagroda pieniężna będzie o wiele mniejsza.

Runner opiera się głównie na dwóch ruchach skoku i skoku dalekim. Im dalej w las tym bardziej rozważnie będziemy zmuszeni wykorzystywać oba. Na trasie pojawi się coraz więcej przeszkód, a i Zombies staną się bardziej aktywne. Tak więc nie tylko dobry sprzęt jest gwarantem sukcesu. Niestety gra już od pierwszych minut daje nam do zrozumienia, że z czasem mikropłatność stanie się koniecznością. Sam jeszcze do tego momentu nie doszedłem, ale już teraz muszę czasem niektóre poziomy powtórzyć by dozbierać kasę na nowe ulepszenie, które otrzymam za 30 min (chyba że dopłacę). Zapewne jeszcze trochę i dotrę do ściany. Mimo to, w żaden sposób nie potrafię żałować chwil poświęconych na grę. To była i dalej jest naprawdę świetna zabawa.  Gra dodatkowo posiada tryby multi, w którym możemy mierzyć się z innymi graczami, ale tak jak już wspomniałem wcześniej nie dane było mi go przetestować.

pocketA1

Pocket Avenger uwielbiam za jego wykonanie. Styl graficzny idealnie pasuje do tego tytuły i współgra z klimatem całości. Z jednej strony nie jest niczym wyszukanym, nie znajdziemy tu zaawansowanych cieni i innych efektów z wielu produkcji AAA, z drugiej trudno odmówić mu klasy, a co najważniejsze po prostu pasuje do gry. Jeszcze lepiej wygląda kwestia muzyki. Rockowe kawałki idealnie zgrywają się z naszym biegiem i eliminacją Zombies. Jedyne zastrzeżenie mam do zbyt małej ilości utworów. Drażni wykonanie komunikatów o logowaniu do FB i wyjściu z gry. Nie pasują do reszty. Ps: jeżeli klikniecie opcję logowania do FB, ale tego nie dokończycie, przy każdym kolejnym starcie będzie Was witało okno logowania.

Pocket Avenger to pozycja godna polecenia dla wszystkich miłośników runnerów i gier z zombies. Musicie pamiętać tylko o tym, że w pewnym momencie gra nie pozwoli Wam grać dalej, bez monotonnego farmienia, bądź też sięgnięcia po mikropłatność. Biorąc jednak pod uwagę, że dostępna jest za darmo, nie jest to aż tak dokuczliwe. Do tego czasu zdążycie spędzić z nią kilka miłych chwil.

730x400

Ocena autora

Ocena 4
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry