Pokemon GO: czy warto kupić płatny event z Genosectem?

0

Pokemon GO nie ma teraz łatwego okresu. Przez zalecenia by nie wychodzić na zewnątrz podstawowa funkcjonalność gry jest dość mocno ograniczona. Twórcy jednak się nie poddają — i w miarę możliwości realizują swoje plany. Tak też sprawy mają się ze specjalnym płatnym eventem, w ramach którego można złapać Geonsecta. Czy warto zainwestować 38 złotych i ruszyć na łowy? Czy jest to w ogóle wykonalne w domowym zaciszu, jak obiecują twórcy? I właściwie… co w tej kwocie dostajemy, poza opcją złapania Genosecta?

Płatny event z Genosectem w Pokemon Go

Całe wydarzenie podzielone zostało na kilka etapów — to rozmaite badania w Pokemon Go mają w zwyczaju. Łapanie stworków, walki z trenerami, wymiana — właściwie dla większości lwia rzeczy jest do wykonania z domu. Największe znaki zapytania pojawiają się w przypadku zadań wymagających wyklucia jajka — bo te wymagają, rzecz jasna, spaceru. Mimo zmniejszonych o połowę odległości, wciąż trzeba wyjść z domu. Ale na czas wydarzenia przewidziano dużo więcej pokemonów typów: normalnego (jigglypuff), ognistego (houndour), wodnego (marill), elektrycznego (magnemite) oraz lodowego (snornut). Poza tym w jajkach pięciokilometrowych i w trawach spotkać można Nincadę, także w wariancie Shiny.

Zobacz też: Jeżeli wątpiliście w Pokemon Go — przestańcie. Gra odnotowuje rekordowy rok!

Sam event to nie tylko złapanie Genosecta, ale także cały pakiet przedmiotów do zdobycia w kolejnych sekcjach. Całość, jak już wspomniałem, wyceniono na 37,99 zł — i nie ma ukrywać, że nie jest to mało, zwłaszcza dla osób, które na co dzień nie dopłacają i korzystają ze zdobywanych stopniowo 50 monetek każdego dnia. Czy opłacało się wydać te pieniądze?

Cóż — jako osoba która co jakiś czas (najczęściej w ramach promocji) uzupełnia zapas przedmiotów wydając kilkanaście złotych w grze — myślę, że warto. Bo po wykonaniu wszystkich zadań, poza nowym Pokemonem którego nie da się (póki co) zdobyć w inny sposób, dostajemy także: 5 premium battle passów, 15 rare candy, 3 super inkubatory, 3 charge TM, 3 fast TM, 3 incense’y, 3 star piece’y, poffin oraz glacliar lure. Przyznajcie sami, że nie wygląda to wcale źle, prawda?

Zobacz też: Pokemon Go kilka lat po premierze stało się moją ulubioną grą mobilną

Do
góry