Pokemon Go kilka lat po premierze stało się moją ulubioną grą mobilną

0

Uwielbiam gry mobilne — od kiedy tylko pamiętam, poświęcam przenośnemu graniu naprawdę sporo uwagi. Od Gameboya, przez telefony z Javą, a później coraz to bardziej zaawansowane konsole i w końcu smartfony i tablety. Na każdej z platform mam co najmniej kilka tytułów które wielbię i do których wracam. Przez lata testowania wszelkiej maści produkcji na smartfony zawsze wyraźnie stawiałem granicę: free-to-play nie jest dla mnie. Aż tu nagle, kilka tygodni temu, wkręciłem się w Pokemon Go. Grę która przecież jest niczym innym, jak (bardzo) dobrze zaprojektowaną grą opartą na modelu free-to-play.

Pokemon Go to gra-fenomen. W okolicach premiery wpatrzeni w smartfony niczym zombie gracze poszukiwali wirtualnych stworków gdzie tylko się dało. Gra kulała, serwery nie wydalały, a sama produkcja była dość biedna. Na szczęście im dalej w las, tym lepiej: Niantic sukcesywnie dodawali kolejne elementy (ba, wciąż to robią) — co poskutkowało naprawdę fajną wariacją na temat Pokemonów które kocham. Tych konsolowych, ma się rozumieć.

Kilkaset stworków do złapania, coraz więcej Poke Stopów na polskich ulicach, cykliczne wydarzenia, walki, obrona gymów… no co tu dużo mówić: w świecie Pokemon Go dzieje się dużo. Z każdym kwartałem coraz więcej, a Niantic ma wyraźną wizję tego, co chce robić dalej. I mimo że to gra oparta na modelu free-to-play, to ani przez chwilę nie miałem poczucia, że twórcy wymuszają na mnie wydawanie u nich pieniędzy. Dlatego tym bardziej chętnie zacząłem to robić.

Jak zdobyć Pokeballe? Zakręcić Poke Stopem. Skąd wziąć przedmioty? Wystarczy wbijać poziomy, robić questy i toczyć walki. Wszędzie czeka na nas sporo gadżetów do zdobycia. Złote monetki za które możemy robić zakupy w sklepiku (kosmetyka dla naszego awatara, zakup konkretnych przedmiotów): owszem, możemy je nabyć za realną walutę. Ale jeżeli będziecie dzielnie obstawiać Gymy, to wystarczy chwila cierpliwości i obejdzie się bez inwestowania złotówek w tę zabawę.

Od groma frajdy, masa wyzwań i regularne aktualizacje które sprawiają, że chce się grać. Wiedziałem że Pokemon Go jest grą dobrą, a nawet bardzo dobrą. Ale szczerze? Nie spodziewałem się, że aż tak mnie wciągnie i będę każdego dnia spacerował ze smartfonem w dłoniach, ganiając za wirtualnymi stworkami i znacznie przekraczając mój dzienny cel kroków ;-).

Do
góry