Zero tolerancji dla potencjalnych oszustów. Twórcy kultowej gry podejmują radykalne kroki!

0

Mimo że największe fale popularności Pokemon GO mamy już chyba za sobą, gra wciąż generuje spory ruch za którym idą duże pieniądze wydawane w systemie mikropłatności. Gracze na całym świecie wciąż chcą „złapać je wszystkie”. Mając do czynienia z tak dużym fenomenem, nikogo nie dziwi chyba fakt, że wśród trenerów znajdują się oszuści a firma Niantic, która stoi za sukcesem gry, robi wszystko, żeby się przed nimi bronić. Dotarły do nas niepokojące informacje o tym, że deweloper posunął się do bardzo radykalnej metody wykluczania ze świata Pokemon GO potencjalnych oszustów. Jeśli twój telefon przeszedł tzw. „root”, możliwe, że twoja kariera trenera stworków właśnie dobiegła końca…

Na początku, warto wyjaśnić, czym w ogóle jest „root” w smartfonie. Chodzi tutaj o pełny dostęp do funkcji systemowych i praw dostępu do plików w Androidzie. Za pośrednictwem specjalnych programów, po podłączeniu smartfona do komputera, możemy „zrootować” nasz smartfon, co pozwoli wprowadzać zmiany do oprogramowania. Warto jednak dodać, że w większości przypadków, wiąże się to z utratą gwarancji na nasz telefon. O ile amatorzy wykorzystają „root” np. do zainstalowania alternatywnej wersji Androida w swoim smartfonie, bardziej zaawansowani użytkownicy będą mogli dowolnie modyfikować niemal wszystkie parametry urządzenia i aplikacji. I tu dochodzimy do wspomnianych wcześniej metod wykrywania oszustów, które wprowadził Niantic.

Deweloper z góry założył, że „zrootowany” smartfon to potencjalne zagrożenie oszustwem w Pokemon GO. Większość twórców aplikacji, którzy zabezpieczają swoje tytuły przed hakerami, szuka zmian w kodzie. Niantic postanowił pójść o krok dalej. Gra wymusza na nas zgodę na skanowanie zawartości całego smartfona i jeśli znajdzie gdzieś pliki wskazujące na „root”, automatycznie blokuje możliwość zabawy. Od aktualizacji o numerze 0.115.2, użytkownicy posiadający „zrootowane” urządzenia, widzą taki oto komunikat:

Zabieg jest na tyle radykalny, że nawet pusty folder wskazujący na obecność oprogramowania „rootującego” może wywołać blokadę. Można o tym przeczytać w serwisie Reddit, gdzie użytkownicy wymieniają się informacjami na temat gry. Gracze tworzyli foldery o nazwie „MagiskManager” i to wystarczyło aby Pokemon GO nie zadziałało na ich urządzeniach. Firma Niantic nie wystosowała jeszcze żadnego oficjalnego komunikatu na ten temat ale wiele wskazuje na to, że nie jest to ani błąd ani przypadek.

O ile całkowicie rozumiem zasadność blokowania użytkowników, którzy oszukują i zbierają rzadkie Pokemony bez wychodzenia z domu, trudno mi zaakceptować tak radykalny krok ze strony Niantic. Znam wiele osób, które korzystają z „rootowanych” urządzeń ale żadna z nich nie wpadłaby na to, żeby pokusić się o konto administratora tylko po to, żeby ułatwić sobie grę w łapanie wirtualnych stworków…

Do
góry